piątek, 20 maja 2016

Fantasies II






Już tylko zimny pot oblewa mi skronie (…)
Już tylko zimny dreszcz przeszywa Cię całą

Zimny pot oblewał jej ciało, szczególnie lędźwie. Myślami czuła jego ciepłe dłonie wędrujące przez całą linie pleców, zatrzymując się na dłużej właśnie tam. spojrzała znów na kartkę z numerem. Poczuła to niewinne, odrobinę przerażające podniecenie, zupełnie jak za beztroskich, szkolnych lat.
Przejrzała się w lustrze. Jest ok. Chyba. Mówił coś tam ostatnio, że bardzo lubi kobiety z mocnym, ciemnym makijażem. „Smokey eyes, w sumie dobry wybór na dzisiejszy wieczór.” Wszystko gotowe, teraz tylko spokojnie czekać aż zapuka do drzwi.
***
Wysiadł z taksówki na działkowej dzielnicy w tym samym mieście w którym ją poznał. Przez ostatnie dni wymienili wiele wiadomości, wiele razy wychodzili zaspani i spóźnieni do pracy, bo ten „ostatni” sms wcale nie był ostatnim, coś mu się przypomniało, musiała mu o czymś pilnie powiedzieć. Aż w końcu padło magiczne: „Może wpadniesz do mnie, porozmawiamy o tej umowie, konsultacje na mój koszt."
Nie mydląc sobie oczu, wszak cel wizyty jasny i klarowny, podsunął mu plan jak uczynić wieczór wyjątkowym.
Zapukał 3 razy, otworzyła. Już niebyła niewysoką blondynka, skrytą pod elegancik ubraniem i stonowanym makijażem. Czarne szpilki uczyniły z niej wysoką Kobietę, była pewna siebie, chciała przynajmniej przed nim sprawiać takie pozory. Posłuchała, umalowana tak jak lubił. Miała na sobie szlafrok wykonany z prześwitującego materiału a pod nim trzy częściowy czarno-czerwony, koronkowy komplet wzbogacony również o prześwitujące elementy. Uśmiechnął się w sposób który sprawił, iż zadawała sobie w głowie tysiące pytań. „ Podoba mu się? Za szybko, może makijaż” Po czym dostrzegła. W Jego oczach dostrzegła błysk, to coś. Mrowienie i spontaniczne fale ciepłych dreszczy zaczęły rozprzestrzeniać się od podbrzusza. Serce biło mocniej a nie otworzył nawet ust. Odsunęła się, zapraszając go do środka. Zanim zdążyła się obrócić poczuła ucisk na nadgarstku. Chwycił ja mocno i przyparł do ściany w przedpokoju. Zamknął drzwi nogą i chwycił ja za podbródek, stanowczo go ściskając.
-Bądź posłuszna, nie znoszę sprzeciwu.
Stanowczym tonem wpędził ją w niemałe zakłopotanie. Z jednej strony chciała oddać mu się cała, z drugiej coś się w niej buntowało. Była pewną siebie, inteligenta i świadoma swojego ciała Kobietą. A teraz drżała, bezbronna i niepewna tego co zaraz się stanie. Usłyszała jego spokojny oddech i stanowcze pewne słowa.
- Klęknij.
Nie wiedziała czy podążyć za własnymi żądzami czy zdrowym rozsądkiem. Jedna ręką złapał za szyje poniżej lini włosów, druga za podbródek. Powtórzył jeszcze raz słowo sprzed kilku sekund. Paraliżująca fala ciepła znów ja uderzyła, tym razem znacznie mocniejsza. Niewielka strużka wilgoci spłynęła po jej udzie. Uklęknęła a jego krocze znalazło się na wysokości jej ust. Chwytała zębami zamek i starała się pociągnąć go w dół. Kątem oka zauważyła delikatny uśmiech na jego twarzy. Otarła się wargami o rosnącą zawartość jego bielizny. Ogarnął rękoma wszystkie jej włosy i uformował w kucyk, który trzymał z tyłu głowy. Druga ręka zsunął z siebie bieliznę i wszedł w jej usta, cały. Zakrztusiła się a do oczy napłynęły pojedyncze łzy. Trzymał jej głowę aż do momentu w którym zabrakło jej tchu. Wbijała paznokcie w tył jego ud i zostawiła na nich widoczne ślady.
Wziął ja na ręce i zaniósł do sypialni. W jego ramionach poczuła się bezpieczna i spokojna, mimo ostrej pieszczoty która zafundował jej przed momentem. Rzucił ją na łóżko i jednym ruchem rozerwał pasek do pończoch. Zębami ściągnął wilgotne już w każdym centymetrze czarne stringi. Docisnął jej głowę do łóżka, przesunął opuszkami palców wzdłuż kręgosłupa i zatrzymał się na lędźwiach. Całował je i muskał językiem, niezliczona już dziś fale ciepła i dreszczy. W myślach błagała by zaczął pieprzyc ja bez opamiętania.. Zacisnęła dłonie na prześcieradle, serce zaczęło bić szybciej, krew wrzała a oddech stał się płytszy, gdy poczuła sam czubek na swoich pośladkach. Powolnie dotykał jej pośladków wiedząc jak bardzo pragnie by znalazł się już w środku. Rozchylił jej płatki wchodząc niezwykle powoli, tak by poczuła go w każdym milimetrze. Z każdym centymetrem próbowała wić się coraz intensywnej w spazmach rozkoszy. Wszedł w nią mocno i do końca napierając całym swoim ciałem. Jęknęła, mruczała, krzyczała. Jego biodra kołysały się w górę i dół, na boki, po skosie. Zmieniał tempo, zaczynając od wolnych pchnięć bardzo głębokich, az do szybkich i płytkich. Złapał ją za twarz, włosy. Ciągnął i podduszał. Uniósł swoje biodra ponad linie jej pośladków, dzięki czemu trafił w ten punkt. Znów przycisnął jej głowę do poduszki, a druga ręka objął ją za nadgarstek. Czuła, że był juz blisko, eksploduje w niej, w samym środku. Ściskała go wewnętrznymi mięśniami.. Przyspieszył jeszcze bardzo aż do głębokich, stanowczych ruchów. Doszedł. Czuje go i jego ciepło, wypełnia ją. I promieniuje na każdy zakątek jej ciała. Spletli swoje dłonie a on opadając na jej bark wyszeptał jej do ucha głosem, który sprawiał, iż czuła się najbezpieczniejsza na świecie.
- Byłaś dziś bardzo grzeczna.

Fantasies I



- Dzień dobry, dzwonie z firmy Orange i chciałabym panu przedstawić ofer…

Tak tak, przedstawię panu świetną ofertę, zdecydowanie nie do odrzucenia. Do tego pięknie się uśmiechnę. Diabli by was wzięli i te wasze marketingowe sztuczki. Odrzuciłem telefon na łózko, lecz po głębszym zastanowieniu jednak wypadałoby odwiedzić w końcu swojego operatora. Wynegocjowanie lepszej oferty z jakąś miłą Panią konsultant to całkiem przyjemna alternatywa na ten dzień. Wyciągnąłem niebieska marynarkę, slimową białą koszule oraz czarny krawat wraz z czarnymi spodniami. To moja ulubiona kompozycja, więc wejdę tam jak lew do dżungli i upoluje najlepszą zdobycz. Tak, na pewno tak będzie. Przed wyjściem sprawdziłem jeszcze tylko zarost. 3 dniowy, przystrzyżony. One million dollar wypsikany na szyi, wychodzę.  Najbliższy punkt na ulicy Grunwaldzkiej, nie spiesząc się zbytnio po 10 minutach byłem już na miejscu.

Usiadłem przy jednym z wolnych miejsc, z charakterystycznymi, pomarańczowymi krzesełkami. W oczekiwaniu na mojego dzisiejszego partnera, chwytałem się wszystkiego, co zapewniało jakąkolwiek atrakcje. Zazwyczaj dobijają się, by przedstawić mi te swoje czorcie oferty a tym razem wystawiają moja cierpliwość na próbę. Nie będą to łatwe negocjacje, oj nie. Z transu wybudziła mnie stuknięciem w stolik wyczekiwana przeze mnie postać. Niewysoka blondynka, o pociągłej, lekko trójkątnej buzi. Miała na sobie żakiet ze stójką w kolorze ciemnogranatowym, pod nim białą bluzkę (choć w moich myślach, nie miała już na sobie nic, poza moim nagim torsem) oraz idealnie dopasowane beżowe spodnie. Poza tym.. Podręcznikowa klepsydra, zapewne obiekt marzeń niejednego seksoholika. Usiadła przede mną zakładając nogę na nogę, jak maja to w zwyczaju wszystkie te femme fatale. Dreszcz. Dreszcz idący od czubka głowy przez szyje gdzie rozchodzi się na całe ciało. Milimetr po milimetrze. Mam wrażenie, że to jej twarz wysyła mi seksualne wibracje. Chce mnie pobudzić, chce bym jej pragnął, pożądał. Widzę jak mimowolnie podgryza wargi, przysuwa się bliżej stolika. Słyszę niegłośne stukniecie, to chyba but.. Tak, to zdecydowanie on. Za chwile poczułem palce jej stóp, minimalnie napięte i gładzące mnie od uda wzwyż…

Ze sfery tych wspaniałych wyobrażeń obudziła mnie ona.

- Witam pana, bardzo mi miło, że trafił pan pod moje skrzydła. Chciałabym przedstawić panu ofertę o..

„Jasne, ja też chętnie przedstawiłbym swoją ofertę, piętro wyżej. W Sali biznesowej, tej z podłużnym stołem”

-Przepraszam, tutaj, na umowie jest pewien paragraf którego nie rozumiem. Wytłumaczy mi go pani?

Podsuwając kartkę w pewnej odległości zmusiłem ją do pochylenia się. Nosiła okulary, więc musiała to zrobić, by mieć możliwość przeczytania. A ja mogłem się rozkoszować się apetycznym widokiem. Guzik mnie obchodzi ten paragraf. Smarkata zagrywka, ale przyjemna.

***

- Zadzwonimy do pana w ciągu następnych dni i dopniemy wszystkie szczegóły.

-Życzę miłego dnia.

- Ja panu również, dziękuję.

Pożegnała mnie najszczerszym uśmiechem, tak szerokim, że nie było możliwości nie odwzajemnić.

Rzucając w domu papiery na stół zauważyłem małą karteczkę, wystającą z tych wszystkich potrzebnych mi papierków. Cyfry. Wyglądają jak numer.

„A myślałem, że to moja zagrywka”

Po pracy porządkując dokumenty z dzisiejszego dnia, zauważyła, że z jednej partii coś wypadło. Mała kartka, a na niej numer. Uśmiechnęła się i schowała numer za biustonosz.


czwartek, 19 maja 2016

Lust II

Siedziałem na krześle ze skrępowanymi za plecami rękoma. Jedyne co mogłem zobaczyć to wszechobecna dookoła mnie ciemność. Przy jednej z butelek Candalero wpadliśmy na spontaniczny pomysł małej dominacji. Jako, że zawsze gram pierwsze skrzypce chętnie sprawdzę się w roli owieczki, pożeranej przez seksowną wilczycę.
Ów dominatorką była filigranowa czarnowłosa menadżerka (pociąganie za sznurki miała jak widać we krwi). Na co dzień malowała sobie bardzo wyraziście oczy, czym od razu przykuła moją uwagę. Nie widziałem czym mnie zaskoczy, prócz tego, że całkiem sprawnie związała mi ręce. Rozmyślania przerwał mi stukot szpilek wraz z delikatnym zapachem jej perfum, który wniknął szybko w nozdrza rozchodząc się po całym moim ciele z prędkością szybszą od światła. Stukot stawał się coraz głośniejszy, zmierzała w moim kierunku bardzo powoli, pobudzając przyjemną niepewność. Kładąc dłoń na środku krążyła wokół mnie drażniąc subtelnie moje ciało lodowatą dłonią. Musiała poczuć gęsią skórkę która obiegła całe moje ciało, gdyż opuszki palców ustąpiły miejsca paznokciom. Drapała cała klatkę, niezbyt mocno jednak nie omijając żadnego miejsca. Przechodziła od obojczyków przez środek klatki, biorąc przy okazji co jakiś czas do ust moje sutki, które ssała i podgryzała. Zapaliło to iskierkę nadziei w mojej głowie, że tak samo postąpi biorąc do ust mojego kutasa i zakończy te przyjemne, aczkolwiek mocno ciężkie do wytrzymania tortury.
Chyba poczuła wibracje mojego pragnienia, jej ręce wylądowały na udach przesuwając się zatrzymały się.. Dosiadła mnie okrakiem i objęła rękoma wokół szyi. Pochyliła się, zbliżając usta do miejsca w które zaraz zapewne wyszepta swoje żądania. Zanim rozchyliła wargi, zdążył przeszyć mnie impuls. Rozszedł się po całym ciele, jednak epicentrum zostało w podbrzuszu. Promieniowało, ciepłem, gorącem. Chciałem słyszeć jej słowa, czuć je. Widzieć je, smakować jak synesteta wśród seksualnych gier.
-Chciałbyś prawda? Pragniesz bym uwolniła go z uścisku, pożądasz odczucia gdy obtulam językiem sam czubek i zatapiam wargi powoli, na całej długości a on znika w moich ustach, bardzo powoli, każda jego część. W porządku, jednak ja też czegoś chce.
Przerwała na ułamek sekundy kompletnie mnie dezorientując.
- Chce zapomnieć jak się nazywam. Masz pieścić moja cipkę tak, bym nie wiedziała gdzie jest góra a gdzie dół, tak, żeby sąsiedzi zadzwonili na policje, w obawie, że komuś dzieje się krzywda.
Wstając oparła obcas na kawałku krzesła między moimi nogami. Był tak blisko, praktycznie naciskał na nabrzmiałego już kutasa w moich spodniach. Podniecające i niezwykle torturujące działanie. Usłyszałem dźwięk rozpinanego suwaka, zapewne spódniczka. Przybliżyła się do mojej twarzy, uderzył mnie najpotężniejszy afrodyzjak na świecie, zapach podnieconej Kobiety. Jej bielizna przesiąkła wilgocią która miała piękny, intensywny zapach. Odciągnęła bieliznę i przysunęła się do samej twarzy.
Pieszczenie jej gładkiej, mokrej i rozpalonej cipki było fantastyczne. Szeroko, każdy zakamarek który dostarczał jej niesamowitych bodźców. Ssałem jej zewnętrzne wargi, całowałem.. Wszystko bardzo powoli, dokładnie. Lizałem naprzemiennie z całowaniem i delikatnym ssaniem cała jej kobiecość, czułe punkty na pachwinach. Mruczała niewyraźnie, jakby sygnalizując bym przeszedł do konkretu. Podczas ciągłego muskania okolic, nagle, bez uprzedzenia zanurzyłem język w jej cipce. Zacisnęła palce na moich włosach i przyciągnęła jeszcze bliżej, pozwalając by język spenetrował ja jeszcze głębiej. Przyśpieszałem, wodząc językiem na boki, w górę i w dół, we wszystkie kierunki. Pomyślałem, że przycisk na jej ciele pod tytułem `Będzie mi kurewsko dobrze` jest już gotowy do zabawy. Przycisnąłem go językiem, mocno i stanowczo. Nie musiałem długo czekać na reakcje, sama praktycznie pocierała się łechtaczką o mój język. Przywarłem do niej najmocniej, jak pozwalała mi pozycja a M. sama nakieruje właściwe tempo. Parę chwil minęło niczym wieczność. Zupełnie straciłem poczucie czasu, zapomniałem, że moja dominatorka praktycznie rżnie mój język jak oszalała. Jej ciche mruknięcia dawno zastąpiły mocno płytki oddech i łapczywe pragnienie złapania powietrza. Towarzyszyły temu mini przerwy, mini drgnięcia. Coś jak kamienie milowe przed finalnym pokazem. Mocny, stanowczy, szybki ruch uruchomił to o co walczyłem od dłuższej chwili. Palce na mojej głowie zdrętwiały, nie kołysała już biodrami by czerpać z mojego języka jak najwięcej doznań. Ucichła, odsunęła się.
Cholera, mam nadzieję, że nie ma zamiaru dosiąść mnie od razu, bo fajerwerki polecą od razu jak poczuję jej ciepło”
Chwyciła za wypukłość kształtującą się na moich spodniach. Pożądliwy, zadziorny śmiech obijał się w moim umyśle jak mantra. Chwyciła za pasek, poszło bez problemu.
„Jest żądna”
Rozporek, również bez problemu. Myślałem, jak może teraz wyglądać jej mimika. Oblizała usta, przygryzała wargę. Czy z oczu płynęła pewność siebie i dominacja?
Zerwała ze mnie resztki okalających dolne części ciała ubrań.
Co za ulga, jezu.
Jezu, ponownie. Myśl o czymś nie podniecającym. Trysnę jak tylko mnie dotknie.
Pingwiny.. Nie, za głupie. Czołg, wielki, zielony.. Też głupie.
Ujęła go w dłoni, zsunęła ręka w dół odsłaniając czubek, który zaraz znajdzie się w jej ustach.
293 razy 23.. 6 razy 9 razy 69.. Cholera, miało nie być podnieć….
W tym momencie znalazł się w jej ustach, ciepłych i wilgotnych. Ta kombinacja zawsze robi sieczkę z mózgu. Dalej mnożyć.. Pieprzyć to.
Poruszała ręka rytmicznie w górę i w dół, ssąc i poruszając głową w rytm ręki. Co jakiś czas zostawiała go głęboko, co doprowadzało mnie do skraju.. Trysnąłem. Raz za razem, w głębi jej ust pojawiał się owoc jej pieszczot.
Pieściła mnie z coraz mniejsza intensywnością, pozwalając mi wyczerpać do doświadczenie do ostatniej komórki w moim ciele który wiwatowała krzycząc „ WIĘCEJ, WIĘCEJ”.
Zamilkła, a ja wciąż byłem związany.. Hmm…
***
Minęła chyba kolejna wieczność. Nie, to raczej piętnaście minut, a może jednak wieczność..
Upijała się tym widokiem, czerpała z niego równie wielką przyjemność jak z faktu, iż ona tu rządzi. Rozdaje karty, kontroluje..
- Masz jeszcze siły? Podniecał mnie gdy był taki prężny, duży.. Nieokrzesany, rósł w moich ustach, nabrzmiewał.
Równocześnie z tymi słowami pieściła mnie ponownie, nie potrzebując za wiele czasu dzięki przytykowi w męską dumę.. Czasem się jednak przydaje.
Chwyciła włosy z tyłu głowy, drugą rękę oparła o bark i za jednym tchem dosiadła mnie na całej długości. Głos który wydobył się z jej strun to najpiękniejsza melodia. Melodia w której druga osoba staje się na ten moment „czysta”, od wszelkich zmartwień, niepowodzeń, niewyprasowanych ubrań, głupiego tuszu który zniknął z przeceny, nic kompletnie nie liczy się poza tym co tu i teraz. I w tym momencie mam ja pieprzyć. Nic mniej, nic więcej. Mam dać jej odlot, najwyższy z możliwych.
Do tego bezpieczeństwo, czułość, radość i akceptacje. Wszystko było dobre by odwieść myśli i przedłużyć ten stan jak najdłużej. Najlepiej w nieskończoność.
Kiedy opanowała euforie towarzyszącą pierwszemu kontaktowi mojej męskości z jej punktem „Kosmicznej euforii” wewnątrz, zaczęła wykonywać delikatne ruchy. Najpierw klasycznie, w górę i w dół. W miarę jak wilgotniała do momentu w którym jej podniecenie zaczęło zalewać i moje uda, przyspieszyła. Poruszała w dodatku miednica w przód, drażniąc łechtaczką o moje podbrzusze. Nasze odgłosy zrównały się wibracją. Oboje oddychaliśmy głośno, płytko. Jęczeliśmy, krzyczeliśmy bez opamiętania. Świat na chwile się zatrzymała, zwolnił. Jedynie jej ruchy wydawały się płynne, głębokie. Czułem każdy centymetr, każdy oddech, każdy paznokieć wbity w moje ciało.
Zsunęła mi opaskę z oczu. Miała wiele tatuaży, „za” barkiem, na prawej ręce,  prawym biodrze.. Pod pośladkiem. Niesamowicie mnie podniecała, jej ciało wydawało mi się w tym momencie seksowne do granic możliwości.
- Weź mnie, od tyłu. Mocno, szybko..
Zwolniła mnie z wiązania.
Oparła się o krzesło i wypiela bardzo kusząco. Jej cipka świeciła od naszych wspólnych soków. Przejechałem po niej mocno od dołu do góry. Wszedłem.
Ponownie fala ciepła uderzyła, jakbyśmy złączyli się dziś po raz pierwszy. Chwyciłem ja za szyje i pieprzyłem najmocniej jak tylko mogłem. Zmieniałem tempo, silę. Wchodziłem raz płytko, by za chwile mocno docisnąć i znaleźć się głęboko w tej ciasnej rozkoszy. Mnożenie już nie pomagało się opanować.
- Przywrzyj mnie do ściany i pieprz. Dojdź we mnie, chce Cię poczuć, całego. W stu procentach.. Masz mnie zerznąć.
W moment znaleźliśmy się przy ścianie. Uniosłem ja i zarzuciłem jej nogi na swoje barki. Dla jeszcze lepszej kontroli chwyciłem ja za szyje, spojrzałem w jej oczy. Jej wzrok wydawał się nieobecny, tępy. Była blisko. Wiedziała jednak jaki trik zastosować. Dzięki tej pozycji byłem w niej bardzo głęboko. Sam z trudem mogłem wytrzymać natężenie doznań, których doświadczyłem. Poruszałem się tak, by ocierać się o górna ściankę. Mam Cię. Skumulowane bodźce w końcu dały o sobie znać. Trzęsła się, znów rwała mi niemalże włosy, ściskając je mocno. Czułem jak mięśnie wewnątrz jej cipki zacieśniają się rytmicznie.
Zaciskające się mięśnie na czubku uwolniły kolejny orgazm. Niesamowite uczucie, nie wiem co sprawiło zwiększona przyjemność, jej jęki, zaciskające mięsnie czy to niesamowite poczucie bliskości.
Czułem się spełniony, jak nigdy. Jak mężczyzna.


środa, 18 maja 2016

Lust III


Mały, niekomfortowy i sprawiający wrażenie zimnego kwadrat.  W małej, dopiero raczkującej i jeszcze nie przesiąkniętej wyścigiem szczurów firmie.  Nie było na co narzekać, nawet na te wszystkie uśmiechnięte twarze, mówiące na dzień dobry: „Jak świetnie dziś wyglądasz, mam nadzieje, ze coś spierdolisz i szef da Ci wycisk.”
W ciągu kilku miesięcy pracy zdążyłem wyrobić sobie pewną rutynę. Zaczynając od punktualnego wstawienia się na miejscu pracy o 8.00, staram się stwarzać pozory ciężkiej pracy. Gdy dobija 12, wystukuje długopisem tajny szyfr, dla Tomka z boxu numer 6 ( Notabene, jego mózg również nie przesiąkł korpo-papką, co umilało mi ploteczki i kawkę przy automacie ) Przed 15 pojawiała się żona prezesa, pomarudzić jak to gonią nas terminy, mamy zobowiązania i bla bla bla. Później już z górki, pasjans, głupie filmiki na youtube i wszystko inne, co wydawało się ciekawsze od słupków prognozowych.
***
Jak każdego dnia, uraczyła nas mała czarna. Tego dnia mieliśmy otrzymać decydujący głos w sprawie wielkiego przetargu. Cała firma stawała na głowie i nie zdziwiłbym się ani trochę gdyby ktoś z zewnątrz wyniósł bez problemu najważniejsze dokumenty.  Dziękując za pyszną kawę i zapewniając, że chętnie jeszcze trochę popracuje (hehe) wyślizgnąłem się zwinnie z tłumu który zebrał się w miejscu codziennych ploteczek.  Zanim zdążyłem ruszyć z obowiązkami coś poruszyło mnie w przestrzeni.  Lata studiowania feng shui w końcu zaprocentowały ( Albo to pedantyczne podejście do miejsca pracy..) Wszystko było w porządku poza jednym małym szczegółem. Nad klawiatura dostrzegłem małą, zwiniętą kartkę. Odwijając to staranne dzieło wykluczyłem już głupi żart Tomasza ( 30 letni Piotruś Pan o dość miernym poczuciu humoru nie angażował by się w swoje dzieło aż tak bardzo) Po rozwinięciu papierka ukazał mi się.. Uśmiech. Miły gest, nawet jako potencjalny żart stulecia Tomka.  Do fajrantu zostało jeszcze trochę ponad czterdzieści piec minut, w sam raz żeby dokończyć słupki na jutrzejszy raport. Zanim zdążyłem `zaklikac` się w wir pracy nadleciała kolejna karteczka, tym razem mniej staranna i wzbogacona o większy opis.
„Damska łazienka, za trzecią mydelniczką znajdziesz podpowiedź”
Perspektywa zrobienia czegoś lepszego niż te pieprzone słupki była niezwykle kusząca, mimo ze równało się to dywanikiem u marudzącej aż do zniesmaczenia szefowej. Zaczekałem parę chwil przed łazienką i wszedłem. Huh, zbytnio nie różniła się od naszej. Przypominając sobie szkolne czasy i odwieczne pytanie „ Jak to jest, że potrafią wejść we trojkę a wyjdą w dwunastkę”. Wyciągnąłem papierek. „ Spytaj księgową o mały upominek”.  Zapukałem kilka razy i otworzyłem drzwi.
- Cześć Beatko, masz może dla mnie coś więcej niż raporty do wiecznej poprawy od naszej srogiej prezesowej?
-Czeeeeeeść, mam tu właśnie coś dla Ciebie..
Wyciągnęła z szufladki mała karteczkę i wręczyła mi trzymając ją między palcem wskazującym i środkowym.  Miała piękny uśmiech, na co dzień szczery i olśniewający. Jednak tym razem było w nim coś innego, śmiałego. Ten lubieżny uśmiech przeszył mnie przyjemną fala gorąca między łopatkami.
-Dzięki, mam nadzieje ze takie przyjemności trafia mi się częściej.
Uśmiechnąłem się i wyszedłem. Rozpakowałem papierek wyczuwając woń subtelnych, kobiecych perfum. Jeżeli to wciąż żart, przyznaje ze całkiem zgrabnie rozegrany. „ Przed pokojem prezesa jest tajemniczy pokój z czerwona wstążką na klamce.”
Tętno przyspieszyło, wyobraźnia podsuwała najróżniejsze myśli. Zawahałem się na moment zanim nacisnąłem klamkę ze wstążką.. „ A co jeśli..”  Drzwi otwarte. Składzik? Nie, raczej magazyn na papierki. Musze przyznać, że był w miarę przestrzenny i można było się bez problemu ukryć wśród sterty tych wszystkich śmieci. Wszedłem w niego głębiej, po swojej lewej zauważyłem całkiem duży i mocny stół. Zamknąłem drzwi i starałem się znaleźć się włącznik światła. Jest. Żarówki migały chaotycznie sprawiając ze pomieszczenie tylko chwilami było oświetlone, pozostawiając dużo ciemnych zakamarków ( A może to te wszystkie thrillery detektywistyczne które ostatnio namiętnie czytałem).
-Przyszedłeś.. Czekałam na Ciebie.
Uderzył mnie zapach perfum poprzedniego listu. Głos rozbrzmiał za moimi plecami.. Jak? Drzwi nie otwierały się po moim wejściu… Z mroku wyłoniła się postać idąca tym specyficznym zalotnym krokiem..
-Zaskoczyłaś mnie..
Faktycznie mnie zaskoczyła, Kojarzyłem ją raczej jako spokojną, miła i uprzejma koleżankę z pracy. Raczej nie ubierała się nazbyt seksownie choć można było dostrzec figurę próbującą uwolnić się z stonowanych ubrań. Tym razem miała na sobie bardzo kuse ubranie, idealnie podkreślające jej atuty. Gęste, brązowe włosy swobodnie opadały na jej ramiona tworząc hipnotyzujące fale. Namiętne spojrzenie którym mnie obdarowała sprawiło, że miałem ochotę skosztować jej wdzięków. Nie wymieniliśmy ani słowa jednak nasze usta szybko znalazły wspólny język. Powolne pocałunki zamieniały się w namiętne, dzikie dotknięcia naszych warg. Podgryzała mnie co jakiś czas rozpinając kolejne guziki koszuli. Dłońmi wędrowała okolicami mojego podbrzusza, co jakiś czas ocierając się niezbyt wyraźnie o moje krocze. Ścisnęła je czym wywołała we mnie odgłos przyjemności. Usiadła na stole i rozchyliła nogi. Przejechała palcem przez sam środek i włożyła go do ust. Ssała go bardzo powoli. Gdy podszedłem objęła mnie nogami w pasie i przycisnęła mocno do siebie. Nasze wargi znów się spotkały, tym razem intensywniej i jeszcze namiętniej. Dotknąłem jej karku i kreśliłem wzory poniżej lini jej włosów. Odchyliłem głowę i przejechałem językiem od podbródka przez szyje aż do obojczyków.  Oddech stopniowo przyspieszał a dłonie poruszały się bez kontroli po całym moim torsie. Chwyciłem ją za udo i szyja gdy wbiła mi paznokcie w ramiona.
Położyła się na stole zrzucając uprzednio górną cześć odzienia. Rozchyliłem jej uda nieznacznie i muskałem je wargami. W nierównym odstępie, co kilkanaście pocałunków dotykałem jej aksamitnej skóry językiem. Czułem jej dreszcze, jak kołysze miednicą i subtelnie pociąga mnie za włosy ku górze, gdzie była już bardzo mokra i spragniona. Ściągnąwszy z niej spódnice przysunąłem ja bliżej siebie i pocałowałem wilgotny materiał. `Ohhh`. Nie pozwoliła mi na odciągniecie głowy którą przyciskała jeszcze mocniej ku sobie . Zerwałem z niej majtki i przejechałem językiem od dołu po górę delikatnie ją rozchylając. Jej dyszenie sprawiało, że całe ciepło spływało do tego miejsca. W myślach pieprzyłem ją od tyłu krępując ręce i ściskając pośladki. Jeszcze nie teraz, mimo to opanowanie się nie było łatwym zadaniem.
Językiem pieściłem miejsce które sprawiało, że wyginała się w łuk i starała przytrzymać stołu. Poruszała rytmicznie miednica nadając rytm, który szybko podchwyciłem. Przyspieszałem i zwalniałem tempo, odsuwałem usta zamieniając je na palce. Była już blisko, dyszała bardzo głośno a jęki powoli zamieniała się w krzyk. Włożyłem w nią dwa palce, bardzo powoli. Chciałem żeby ta chwila trwała dla niej wieczność, żeby każdy centymetr jej ciepłego ciała poczuł mnie w środku. Zagiąłem palce ku górze i w powolnym rytmie dotykałem miejsca od którego rozlewała się fala wibrującej przyjemności. Wzdrygnęła i uniosła wysoko biodra starając się jeszcze mocniej docisnąć moje usta. Opadła swobodnie na stół dysząc i przełykając ślinę. Poczekałem chwile aż złapie oddech.
***
Uklęknęła i przymierzyła się do zdjęcia mi spodni. Cały czas całowała mnie przez materiał próbując wygrać z paskiem i zamkiem. Wygrała. Na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech gdy zerwała ze mnie (ulubiona zresztą parę bokserek) Jednym ruchem w dół obnażyła cały czubek i wzięła go do ust… Fala ciepła rozpłynęła się od czubka aż po szczyt głowy. Zebrałem jej włosy w kucyk i nadałem rytm. Wbijała mi paznokcie w uda, przyspieszając i zwalniając, ssała mnie coraz mocniej. Czuła jak rosnę w jej usta i domyślała się, że długo nie wytrzymam. Wstała i oparła się o stół. Wypięła się bardzo kusząco. Pośladki były powyżej linii lędźwi, jak dzika kotka ledwo słyszalnym mruczeniem zachęcała mnie do tego. Wszedłem w nią całkowicie, bez zawahania. Poczułem jej gorąco, usłyszałem głośny jęk. Jej nogi zadrżały a ręką próbowała przycisnąć mnie za pośladek jeszcze mocniej. Chwytając  za włosy i biodra poruszałem się powoli i głęboko by po paru ruchach wejść w nią szybko i mocno. Przesuwając rękę szukałem miejsca które jest już wyraźne i pożądliwie prosi o dotyk. Palcem wskazującym pieściłem ją okrężnymi ruchami. Jej ciało drżało a płytki oddech wybrzmiewał niczym najpiękniejsza melodia.
Przysunąłem noga krzesło stojące nieopodal. Dosiadła mnie i zawiesiła ręce na mojej szyi. Trzymając jej pośladki poruszałem jej biodrami w górę i w dół możliwie jak najgłębiej.  Pochyliłem się nad jej uchem szeptając komplementy i sprośne słowa.  Poruszała się coraz szybciej, w przód biodrami oraz w górę i dół. Ocierałem się w niej o miejsce które za chwile zacznie wibrować i rozprowadzi po jej ciele paraliżujący dreszcz przyjemności. Również byłem blisko końca i zastanawiałem się jakie to uczucie, gdy poczuje moje gorąco zalewające to miejsce. Jej jęki sprawiły, ze jeszcze kilka ruchów..  Chwyciłem ja mocno za kark i docisnąłem do siebie. Dyszała mi wprost do ucha cudowna melodie.
Melodie spełnienia.


Fantasies VI


- Jedna z moich przemądrych, niezbyt poważnie myśląca pracownica, postanowiła ukraść laptopa za duże pieniądze moim gościom… Trochę dużo pracy mi się zwaliło przez to, że sama muszę przejąć jej obowiązki.
- Zatrudnij mnie. Ubiorę tylko fartuszek.
- Żartuj żartuj, ale naprawdę przydałaby by mi się dodatkowa para rąk..
- Będę o 11, przygotuj wszystko.
Nigdy nie sprzątałem apartamentów do wynajęcia, sprzątam własne cztery kąty wiec nie sądziłem, iż może to być coś mocno odbiegającego. Pani menadżer która jakiś czas temu trzymała mnie krótko związanego na krześle dziś znów rządziła.
Widać w pracy lubiła mieć wszystko pod kontrolą, jasno wydane polecenia, jednak bez niepotrzebnego nacisku czy presji. Podzieleni obowiązkami bardzo sprawnie przechodziliśmy do kolejnych mieszkań. Dobra szkoła czyszczenia przekazana przez babcie w końcu wypuściła pierwsze owoce. Co jakiś czas spoglądałem w stronę kruczoczarnej, bardzo filigranowej duszyczki która sumiennie wykonywała swoje obowiązki. Starałem się wyczytać z niej cokolwiek z tamtej intensywnej nocy, jednak w pracy kontrolka pod nazwą `seks` była chyba zakurzona i nieaktywna. Kończąc drugi apartament zaczęła coś przebąkiwać, jeżeli już mi się nie chce, to mogę wracać do domu, ona sobie poradzi, następne mieszkania są na wieczór.
Bingo, idealny pretekst. Wychwycony kątem oka dekolt, gdy pochylała się żeby wytrzeć blat tylko mnie w tym upewniał. Zaczekałem wiec do następnego pomieszczenia. Dość wąskie, ze świetnym, wielkim łóżkiem, kuchnia z szerokimi, przystępnymi blatami. Coraz częstszy widok jej wypiętych pośladków, gdy schylała się by dostrzec najmniejszy zakurzony skrawek do wytarcia. Gdy przeszła do sypialni żeby wymienić wszystkie okrycia, wszedłem z nią. Powoli. Słyszała kroki gdyż znów przebąkiwała coś o tym, że mogę już iść do domu. Nie zdążyła jednak skończyć, a nasze usta spotkały się. Miała wyraźnie zaskoczona minę, próbowała się nawet lekko szamotać. Jednak mocno przyciśnięta zrezygnowała i postanowiła się oddać się chwili.. Zerwane z niej spodnie szybko wylądowały w przejściu miedzy pokojami.
- Umówiłam się z gośćmi za 15 miii…
- Cicho
Przerwała, czując napór na łechtaczkę przez seksowną, czerwoną bieliznę. Unoszący się zapach bzu dobrze komponował się z mocno odczuwalnymi pieszczotami. Trzymałem jej złączone ręce na brzuchu, żeby nie mogła się wydostać. W tym czasie krążyłem językiem pomiędzy jej udami, pieszcząc jej cipke przez materiał bielizny. Biodra zaczęły poruszać się w rytm mojego języka a jęki prawdopodobnie dotarły już do sąsiadów z góry i dołu. Poluzowałem uścisk na dłonie, nie zdążywszy wykonać żadnego ruchu, poczułem jak przyciska mnie do wilgotnego miejsca. Jej nogi zaczęły bardzo intensywnie drżeć, co przypominało mi ostatni raz, gdy nie straciłem przez to o mało zębów. Docisnąłem język do magicznego guzika i nie ruszałem się już. Poruszaniem biodrami wzmocniła nieuchronny już orgazm. Zostałem w tej samej pozycji na cały czas trwania tej niebezpiecznie seksownej chwili aż przestanie wierzgać.
Chwile „po” zawsze miała w zwyczaju poleżeć przez moment w bezruchu pozwalając ciału wyciągnąć maksimum z wcześniejszego uniesienia.
Jednak dziś czas naglił nie tylko przez umówionych klientów ale  nabrzmiałego kutasa który chciał znaleźć się w niej, głęboko. Po cichu zsunąłem spodnie do kolan i opierając się najciszej jak mogłem, wymierzyłem dokładnie w sam środek.
Naparłem.
Przyparłem ją mocno do lóżka całym ciałem. Lędźwiami pogłębiłem ruch jeszcze bardziej. Grymas na jej twarzy pokazywał, że ból ustępuje przyjemności. Objęła mnie w pasie i wokół szyi. Jedną ręką zasłoniłem jej usta, druga przycisnąłem głowę do łózka. Powoli unosiłem biodra i opuszczałem, czułem dokładnie każdy centymetr ruchu. Przerywałem powolne ruchy jednym bardzo mocnym i szybkim, a jej twarz wykrzywiała się w ekstazie. Łechtaczką ocierała się o moje podbrzusze, wyglądała jakby nie wie działa na których bodźcach się skupić. Nie pomagało jej w tym zmienione tempo, tym razem szybkie mocne ruchy przemieszane z jednym dokładnym, powolnym.. Paznokcie wbijane w plecy zostawiły na mnie ślady, które następnego dnia prowokowały dziwne spojrzenia wśród kolegów w szatni.
Łapczywie łapane powietrze, mieszane z krzykiem tłumionym przez moje dłonie było bardzo, bardzo podniecające.
Leżeliśmy ustawieni do siebie przodem, każde na przeciwległym boku. Bardzo bliska pozycja, samym czubkiem drażniłem jej wejście. Jej wzrok był rozmazany, niepotrafiący skupić się na jednym punkcie. Krążyła spojrzeniem po całym moim ciele, w końcu chwyciła mnie mocno i wprowadziła w siebie, przegryzając wargę i wydając z siebie dźwięk ulgi.
Złapałem ją od tyłu głowy, za szyje. Druga ręka krążyła od pośladków do jej sutków szczypiąc je, wykręcając i mocno ściskając. Czułem jak nabrzmiewa w jej środku, kiedy zaczęła zaciskać mięsnie w środku…
Nasze usta znów się spotkały, chwile po tym doszedłem.
W niej.
Nasze dłonie zacisnęły się na ciałach.
Mięśnie kurczyły się chaotycznie, oddech starach się uspokoić.
- mhhhmmmmm.. Nie mam ochoty na tych gości.
- Przynajmniej nie będziesz się stresować.

















piątek, 13 maja 2016

Lust V














Miła niespodzianka. Na pewno prychnie na mnie, rzuci uszczypliwym tekstem i zaczniemy mała wojenkę. 3..2..1..
- Nie wierze..- Prychnęła. - Ze wszystkich ludzi na świecie akurat Ty.
- Też się cieszę, buziaczek?
- Uhhh, nie dość że głupi to jeszcze za pewny siebie. Kiedy Ty w końcu zmądrzejesz?
Pewnie nigdy. Nie wiem czemu ale zawsze podobała mi się ta kąśliwość. Wrednie, na temat i z uśmiechem na twarzy. No może z tym ostatnim od jakiegoś czasu nie było najlepiej. Przyznawanie się co miałem w myślach tez nie byłoby najmądrzejsze. Tam chwytałem ją już za podbródek i spoglądałem głęboko w oczy. Zaskoczona i zdezorientowana sama zatopiła się w moich piwnych oczach. Pozwoliła się ponieść. Oparłem ją o blat, chwyciłem kucyk i palcem zahaczając o trzeci guzik, wyrwałem go natychmiastowo z koszuli.
-Oszala…
-Kupimy nową.- Zasłaniając usta ręką przycisnąłem jej biodra.- Shhh.- Spokojny ton obijał się dla niej długim echem.
Odsłoniłem jej usta które teraz były nieznacznie rozwarte. Kciukiem przetarłem miękkie wargi. Ledwie wsunąłem go do środka a już zacisnęła na nim zęby, nie przestając spoglądać.
Spojrzałem na nią pewnym siebie wzrokiem. Przeszył ją. Przymknęła oczy i pochyliła się, uginając kolana.
Damn, chyba śnie. Chociaż.. Ten głos dobiegający z daleka. „Głłłł….” „Głłłłąąąąą”
- Głąbie, słuchasz mnie w ogóle? - Ostry, pretensjonalny ton przywrócił mnie z krain fantazji.
- Jasne, zawsze, wszędzie. Obmyślałem plan na projekt.
- Po tych wypiekach to chyba tylko projekt Redtube
Dźwięk dzwonka poluźnił atmosferę. Zaproponowałem wspólny lunch. Akceptacja odbyła się bez ciętych uwag na ten temat. Wspólny posiłek minął niewiarygodnie szybko, typowe spotkanie po latach. Nieudane związki, wciąż Ci sami przyjaciele. Studia zdane z bardzo dobrym wynikiem, co zbytnio mnie nie zdziwiło. Ein guter Schuler. Praca, impreza, praca, rodzina. I tak w kółko. Odnalazła by się w tym korpo wirze.
Po powrocie do biura wszystko wystartowało długie, mozolne i ciężkie działania dały efekt. Projekt bardzo sprawnie posuwał się do przodu, coraz to nowsze pomysły zastępowały te mniej dopracowane. Odpuściłem żarty z podtekstem, chociaż kusiło. Szczególnie wtedy, gdy siadała wypinając klatkę piersiową, zakładając nogę na nogę a kucyk zamieniła na luźną fryzurę. Włosy skręcały się delikatnie przy końcówkach które swobodnie opadały na rozpiętą bluzkę.
Nawet nie zauważyłem kiedy się ściemniło. Pani sprzątająca biura uświadomiła mi, że zasiedzieliśmy się grubo ponad dwudziestą.
„Widziałem błysk w obu ślepiach mojej łani, przecież
Trzymała mocno tam, gdzie najbardziej lubię”
Spojrzeliśmy na siebie, najpierw śmiech z dwuznaczności. Zawiesiliśmy na sobie wzrok aż coś zapłonęło. Nasze wargi zetknęły się w moment, języki zaczęły tańczyć, za nimi ruszyły dłonie. Kolejne guziki odkrywały coraz śmielej kolejne skrawki jej ciała. Jej pełne piersi okraszone były czterema ozdobnymi ramiączkami które schodziły się do środka, trzymając srebrne kółko. Moje usta podążyły od jej warg przez szyje, obojczyki. Odchyliła się delikatnie w tył a jej oddech stawał się coraz płytszy z minuty na minute. Błądziła dłońmi wplecionymi w moje włosy i zaciskała się udami coraz mocniej na moich biodrach. Nie poczułem nawet kiedy pasek wraz z guzikiem od spodni szybko się poluźniły.
Ująłem w dłoń jej twarz, przystawiając kciuk do warg. Ugryzła go. Następnie wziewa do ust i zaczęła ssać. Wyobraźnia eksplodowała kiedy szybkim ruchem zsunęła spodnie, kleknęła biorąc mnie całego do ust. Ledwie udało mi się utrzymać równowagę, gdy poruszała ustami rytmicznie w przód i tył. Opadłem na znajdujące się obok. Spojrzała na mnie przegryzając wargę. Dobrze wiedziała, że ma teraz władze. Masując mnie cały czas spoglądała. Wysuwała koniuszek języka który muskał od spodu główkę, oplatał się wokół niej, by na końcu znów zanurzyć go w swoich ustach pozwalając by język pieścił mnie od podstawy aż do końca. Pozbyła się spodni i odsuwając bieliznę, dosiadła mnie mnie bardzo powoli. Trzymając ją za pośladki dociskałem by znaleźć się w niej cały. Unosiłem biodra i pozwalałem im swobodnie opadać. Dwoma palcami odpiąłem stanik. Chwytając obydwie piersi przyspieszyłem ruchy. Jej pośladki obijały się o mojego uda, ponętny uśmiech zamienił się w próby nie wydawania głośnych odgłosów a wzrok tępo utkwił gdzieś między moimi ustami, klatką a oczami. Zwolniła opadając na mnie. Nasze wilgotne ciała przylegały mocno do siebie przylegały.
Pocałowałem ja intensywnie. Namiętnie. Gryząc ją w wargę. Kiedy wstała zaskoczona obróciłem ją, pchnąłem na stół i szarpnąłem za włosy. Przejechałem językiem od lędźwi przez tyłek aż do łechtaczki. Uderzyłem w pośladek.
Jęknęła.
Oparta o duży stół chwyciła za jego brzeg a paznokciami drugiej ręki zostawiła wyraźny ślad na jego powierzchni. Wycelowałem między jej pośladki i naparłem. Paznokcie zrobiły jeszcze jedna szramę i znalazły się na moim udzie. Wbite do krwi. Stopowały mnie by za moment przyciągać ku sobie. Trzymając jej gęste, aksamitne włosy docisnąłem delikatnie pośladki do swoich bioder.
Zastygliśmy na krótką chwilę. Wystarczająco krótką, bym poczuł że jesteśmy złączeni cały wieczór. Z marazmu wyciągnęła mnie jej dłoń próbująca niewinnie uruchomić moje lędźwie. Krótkie i delikatne ruchy zamieniałem na szybkie i mocne pchnięcia, podziwiając lśniące od promieni księżyca ciało. Odchyliłem ją ku sobie.
Głośne jęki na pewno niedługo kogoś by sprowadziły, ale nie zamierzałem jej uciszać. Przyjemna skala jej głosu potęgowała tylko przyjemność. Jej piersi falowały w rytm posunięć, włosy przylepiały się do ciała tworząc piękne, abstrakcyjne wzory.
Przestałem. Odwróciła głowę i spojrzała mi prosto w oczy. Błyszczały jak oczy kobiety która chce być mocno zerznięta. Bez pytań, konwenansów, strachu i wątpliwości. Czysta przyjemność która zachowamy dla siebie.
Usiadła opierając się dłońmi na kraju stołu. Kiedy ponownie wszedłem w nią do końca, oddech ulgi i zaciśniętych ust był najlepszym widokiem dzisiejszego wieczoru. Chwyciła mnie mocno za włosy i otuliła udami. Czuć było mocno naprężające się mięśnie w jej wilgotnej, ciepłej cipce. Chwyciłem za jedną z nóg. Kciuk drugiej reki zanurzyłem w jej ustach patrząc na nią wzrokiem który dobitnie mówił, co ma teraz zrobić. Zwilżony kciuk powędrował na wrażliwy przycisk. Okrężnymi ruchami dociskałem go, na przemian z muskaniem i pocieraniem w górę i w dół. Kiedy położyła się plecami na blacie, oddając się całkowicie pieszczotom, włożyłem w nią dwa palce, zagięte ku górze. Dociskałem najwrażliwszy punkt jej ciała nie mając już sił na więcej. Próbowała zasłonić usta przed krzykami, uderzała dłonią w stół aż jej otępiały wzrok powędrował w sufit a plecy mocno wygięły w łuk.  
Zbliżającą eksplozję przerwało pukanie do drzwi. Nieee, nie teraz…
„Halo??? Jeżeli się państwo nie wygrzebią w ciągu 3 minut to zamykam na klucz i do widzenia”
Ciężko łapiąca powietrze Ona uniosła się ślamazarnym ruchem.
- Dalej mieszkasz tam gdzie byłem ostatnim razem?
- Mhm, dlaczego pytasz? - Oczy zabłysły chyba setny raz dzisiejszego wieczoru.
- Kolacja? - Zapytałem tonem, mówiącym „Dziś nie mam zamiaru pocałować klamki”
- Teraz to już chyba nie wypada mi odmówić?

Lust IV



Zamieniłem zimny, mały, niekomfortowy kwadrat na typowe biuro, podobne do tych, które ma większość tych korpobijacz. Zimne, obślizgłe kameleony, gotowe za parę szczebli awansu sprzedać najlepszą przyjaciółkę, w pakiecie z własną matką.


Cóż, może kiedyś wystosuje pismo o dodatek do pracy w szkodliwych warunkach. Rutyna trochę się zmieniła, przychodzę na 9, Tomek z boxu szóstego został na szczęście Tomkiem z biura obok, mimo brzydkiego flirtu z żoną szefa. Pasjansa i filmiki z youtube'a zastąpiły raporty, raporty, raporty i dla odmiany sprawozdanie z raportów. Spod Louboutin'ów pod Conti'ego to najgorsza zmiana mojej nikłej kariery. O ile szefowa karmiona prezentami i luksusem męża, oraz orgazmami od Tomka, zaczynała się dobijać do fotelika „Znośny pracodawca”, tak Ojciec dyrektor był zmorą. Zrzędliwy, apodyktyczny facet po 60, którego utrzyma się tylko kobieta o tytanicznej psychice lub taka która od własnego zdrowia ceni bardziej tylko wygodne życie.


Kolejna środa, raporty goniły raporty których pisanie przerwał mi dźwięk otwieranych drzwi.


- Yoooooo! - Drzwi otworzyły się z impetem jak po przejściu huraganu. -  Jak się miewa nasz rodzynek do zadań specjalnych?

- Jeszcze słowo, a Twój najlepszy skrzydłowy zamieni się w Twojego grabarza. - Burknąłem znad kartek.

- Spokojnie ogierze. A propos tego, słyszałeś o tym dużym projekcie, który zaangażował się Ojciec? - Oczy Tomka zaświeciły się.

- Ciężko nie zauważyć tego pawia, który ocieka pewnością, że ten kontrakt wygra nam rynek zanim go ukończymy?

- Dostaniesz główną role, nie cieszysz się? - Szyderczy uśmiech tylko pogłębił mój brak chęci do dalszej dyskusji.

- Spadaj.


Rozmowę przerwała wiadomość. „Pokój 202, zebranie w sprawie nowego kontraktu. Brakuje tylko was obiboki”

-Zebranie, 202. Idziemy.


Stary znów będzie zrzędził. Już widzę te wielkie, przekrwione oczy. Pałają żądzą mordu, albo chociaż zapierdalania na 150% możliwości. Najlepiej bez wolnych weekend'ów. Weszliśmy w połowie umówienia głównych założeń.

- Utworzymy pięć dwu-trzyosobowych grup, w zależności od wielkości rynku. Każdy z tłumaczy otrzyma jednego opiekuna działu do jak to mawiam „zadań specjalnych”. - Szef zatrzymał na mnie wzrok - Jest i pierwszy, niezawodny as. Tobie mój drogi powierzymy zachodnich sąsiadów, Niemiecki rynek.


Przy stole siedziała kobieta na oko sto siedemdziesiąt centymetrów wzrostu, myślę, że niewiele ode mnie młodsza, włosy spięte w kucyk, sięgające do połowy pleców. Ciemne brąz włosy z rozjaśnianymi końcówkami.. Ombre się to chyba nazywało? Godziny słuchania koleżanek z HR-u musiały się w końcu na coś przydać. Miała na sobie czarny żakiet, pod nim biała koszule, z czarnym paskiem na jej środku. Czarne cygaretki wspaniale podkreślały wyrobione na siłowni uda. (Pośladki zapewne postawiły by mnie w sytuacji niewygodnej przy reszcie zespołu) Czarne szpilki, osiem centymetrów. Wszystko doprawione drobnym, eleganckim zegarkiem. Spoglądała na mnie mieniącymi się, zielonymi oczami, smoky eyes zawsze sprawiał, że w moim umyśle pojawiały się myśli mało adekwatne do sytuacji. Czarne, perfekcyjnie wymalowane paznokcie jako wisienka na torcie. To chyba nagroda za znoszenie Tomka i jego dziwnych pomysłów.  Cały czas towarzyszyło mi dziwnie znajome uczucie. Jakiś klub, spotkanie partnerskie? Pamiętałbym. Zdecydowanie.

Po zakończeniu głównej przemowy podszedłem przywitać przyszła partnerkę.

Odwróciła się i ze szczerym uśmiechem rzekła.

- Cześć! Miło mi Cie poznać A. Mam nadzieję, że będzie nam się świetnie pracować!

Ton głosu zadziałał jak magiczny przełącznik.

- Cześć K. Kope lat.



piątek, 6 maja 2016

Lust I

Stanąłem za nią , rozpinając niebieską koszule. Poznaliśmy się niedawno, przypadkiem. Potrzebowała tego, pragnienie było silniejsze niż rozsądek. Opuszkami palców kreśliłem znaki po całym jej ciele, opisując każdą pieszczotę, jakiej dziś doświadczy. Nie sądzę by odgadła intencje. Zasłoniłem jej oczy aksamitną przepaską. Wyłączając jeden zmysł bardziej wyostrzają się pozostałe. Słuch uwrażliwiony na pikantne słowa. Smak którym będzie mogła się delektować podczas pieszczot. Dotyk, który będzie dziś mocny i intensywny. Wszystko to jednej nocy, jedynej która spędzimy razem. Spokojnym głosem upewniłem ją co się wydarzy.


-Dziś jesteś moja.


Stała przede mną naga, niepewna  najbliższego działania jednak oddychała nadzwyczaj spokojnie. Wolnym krokiem krążyłem w okół niej podziwiając sylwetkę i subtelnie zarysowane mięśnie. Mimo, swojej szczupłej figury mogła pochwalić się dosyć dużym biustem i jędrnymi, bardzo jędrnymi pośladkami. Wykręciłem jej nadgarstki, trzymając je w jednej dłoni i uderzyłem z umiarkowaną siłą w pośladki. Wzdrygnęła a z jej ust wydobył się cichy jęk. Uderzyłem jeszcze kilka razy aż jej skóra zamieniła się w czerwone odbicie mojej dłoni. Szamotała się próbując uwolnić dłonie z uścisku. Przyciągnąłem ją do siebie i złapałem za szyje.


-Nie próbuj, chcesz dostać dziś to czego pragniesz, prawda?


Szamotanie ustało jednak grymas jej twarzy pozostał. Chciała więcej, intensywniej. Poczuć się zdominowana i uległa jeszcze bardziej. Czułem to. Poprowadziłem ją w stronę łóżka i popchnąłem. Oparła się wyswobodzonymi dłońmi o łóżko wypinając się w pozycji przypominającej ukłon. Pocałowałem wypiętą cześć ciała ledwie muskając ją wargami. Omiotłem ustami całą powierzchnie a ona wygięła się tak, by tyłek znalazł się jak jak najbliżej mnie. Rozpiąłem rozporek, na ten dźwięk zacisnęła mocno dłonie na pościeli i czekała. Oczekiwanie wydawało jej się wiecznością, pojedyncze strużki jej soków spływające po udach wydawały się potęgować odczucie.  Wszedłem w nią od razu, bez zabaw, bez droczenia. Poczuła jak ją rozchylam, jestem w niej głęboko i dociskam za biodra. Jęk mieszał się z krzykiem, ból z euforią, moje podcienienie, twardość z jej wilgocią i ciepłem. Chwyciłem ja z dłoń i napierałem wolno i mocno. Wyszedłem na dłuższy moment by znów wejść z cała siła obijając się o jej pośladki. Dźwięk towarzyszący jej reakcji przypominał odgłos olbrzymiej ulgi.

Przestałem. Pociągnąłem ja do siebie i wydałem rozkaz. Klęknij. Była posłuszna, jej wzrok wydawał się tępy, jakby zaczarowany moim głosem. Dziś oddała mi się już całkowicie. Poczułem jak ciepło rozchodzi się od mojego podbrzusza az do szyi, przeszła przez kręgosłup i wróciła do lędźwi. Głaszcząc ja po głowie przytrzymałem ją tak, by cały znalazł się w jej ustach. Krztusiła się jednak nie odpuszczała. Spojrzała mi w oczy i widząc w nich zadowolenie, próbowała jeszcze bardziej je zintensyfikować. Językiem pieściła sam czubek, zaciskała swoje wargi przesuwając je z góry na dół co jakiś czas delikatnie zahaczając zębami. Paznokciami drapała wewnętrzna stronę moich ud. Piekielnie kochałem to uczucie przy tej pieszczocie. Mimowolny dreszcz i drgawki ogarnęły całe moje ciało a nogi ugięły się nieznacznie. Znów trzymałem jej głowę, dociskając ja najmocniej jak się da do siebie. Łzy spływały po jej policzkach gdy próbowała się uwolnić.  Puściłem, próbowała złapać łapczywie powietrza ocierając zły. Przeniosłem ja ponownie na łóżko. Tym razem ułożyłem ja płasko na brzuchu, dociskając mocno jej głowę do łóżka. Wszedłem w nią, napierając całym ciałem. Biodrami nadałem odpowiedni rytm, starając się zrównać go z jej oddechem.

Dociskając raz jeszcze do końca zatrzymałem na moment ruch. Rozkazałem, by obróciła się na plecy. Uniosłem jej udo, wchodząc w nią bardzo powoli. Powolny i głęboki seks zmienił się w rżnięcie bez taktu i rytmu. Chwytając ją za szyje podduszałem i szeptałem do jej ucha spokojnym głosem


-Uwielbiasz to..?


Ze zdyszanego, pragnącego łapczywie złapać powietrze głosu wybrzmiało jedynie niezbyt wyraźne


-Yyhm…

Zakryłem jej usta dłonią, drugą przycisnąłem głowę do łóżka. Mięśnie w jej wnętrzu zaczęły się zaciskać, pulsować. Biodrami starała się sprawić, by łechtaczka ocierała się o moje podbrzusze potęgując zbliżające się uniesienie.

Odpłynąłem. Na moment straciłem poczucie otaczającego świata. Jej oddech wprowadził mnie w trans, nie czułem już wbijanych na plecach paznokci, ścieżek drapanych do krwi, błagalnych próśb o „szybciej”, „mocniej”. Była tylko żądza. Dzika i zwierzęca. Napierałem jak mogłem najmocniej. Najszybciej. Znów poczułem paznokcie, zaciskające mięśnie. Zamknęła. Wygięła się mocno w łuk i otworzyła szeroko usta.

Otworzyła je ponownie czując ze zbliżyłem się do jej twarzy dysząc donośnie. Wysunęła język, bez protestów. Fala dreszczy która wcześniej przeszła aż do lędźwi tym razem wróciła, tą samą drogą. Znajdując się w samym czubku uwolniła się. Doszedłem tryskając do jej ust, na język, piersi. Pochylając się, oparłem się czołem o jej głowę, dysząc jeszcze przez parę chwil.

Wtulona we mnie zasnęła.

Dziś była moja.