
Mały, niekomfortowy i sprawiający wrażenie zimnego kwadrat. W małej, dopiero raczkującej i jeszcze nie przesiąkniętej wyścigiem szczurów firmie. Nie było na co narzekać, nawet na te wszystkie uśmiechnięte twarze, mówiące na dzień dobry: „Jak świetnie dziś wyglądasz, mam nadzieje, ze coś spierdolisz i szef da Ci wycisk.”
W ciągu kilku miesięcy pracy zdążyłem wyrobić sobie pewną rutynę. Zaczynając od punktualnego wstawienia się na miejscu pracy o 8.00, staram się stwarzać pozory ciężkiej pracy. Gdy dobija 12, wystukuje długopisem tajny szyfr, dla Tomka z boxu numer 6 ( Notabene, jego mózg również nie przesiąkł korpo-papką, co umilało mi ploteczki i kawkę przy automacie ) Przed 15 pojawiała się żona prezesa, pomarudzić jak to gonią nas terminy, mamy zobowiązania i bla bla bla. Później już z górki, pasjans, głupie filmiki na youtube i wszystko inne, co wydawało się ciekawsze od słupków prognozowych.
***
Jak każdego dnia, uraczyła nas mała czarna. Tego dnia mieliśmy otrzymać decydujący głos w sprawie wielkiego przetargu. Cała firma stawała na głowie i nie zdziwiłbym się ani trochę gdyby ktoś z zewnątrz wyniósł bez problemu najważniejsze dokumenty. Dziękując za pyszną kawę i zapewniając, że chętnie jeszcze trochę popracuje (hehe) wyślizgnąłem się zwinnie z tłumu który zebrał się w miejscu codziennych ploteczek. Zanim zdążyłem ruszyć z obowiązkami coś poruszyło mnie w przestrzeni. Lata studiowania feng shui w końcu zaprocentowały ( Albo to pedantyczne podejście do miejsca pracy..) Wszystko było w porządku poza jednym małym szczegółem. Nad klawiatura dostrzegłem małą, zwiniętą kartkę. Odwijając to staranne dzieło wykluczyłem już głupi żart Tomasza ( 30 letni Piotruś Pan o dość miernym poczuciu humoru nie angażował by się w swoje dzieło aż tak bardzo) Po rozwinięciu papierka ukazał mi się.. Uśmiech. Miły gest, nawet jako potencjalny żart stulecia Tomka. Do fajrantu zostało jeszcze trochę ponad czterdzieści piec minut, w sam raz żeby dokończyć słupki na jutrzejszy raport. Zanim zdążyłem `zaklikac` się w wir pracy nadleciała kolejna karteczka, tym razem mniej staranna i wzbogacona o większy opis.
„Damska łazienka, za trzecią mydelniczką znajdziesz podpowiedź”
Perspektywa zrobienia czegoś lepszego niż te pieprzone słupki była niezwykle kusząca, mimo ze równało się to dywanikiem u marudzącej aż do zniesmaczenia szefowej. Zaczekałem parę chwil przed łazienką i wszedłem. Huh, zbytnio nie różniła się od naszej. Przypominając sobie szkolne czasy i odwieczne pytanie „ Jak to jest, że potrafią wejść we trojkę a wyjdą w dwunastkę”. Wyciągnąłem papierek. „ Spytaj księgową o mały upominek”. Zapukałem kilka razy i otworzyłem drzwi.
- Cześć Beatko, masz może dla mnie coś więcej niż raporty do wiecznej poprawy od naszej srogiej prezesowej?
-Czeeeeeeść, mam tu właśnie coś dla Ciebie..
Wyciągnęła z szufladki mała karteczkę i wręczyła mi trzymając ją między palcem wskazującym i środkowym. Miała piękny uśmiech, na co dzień szczery i olśniewający. Jednak tym razem było w nim coś innego, śmiałego. Ten lubieżny uśmiech przeszył mnie przyjemną fala gorąca między łopatkami.
-Dzięki, mam nadzieje ze takie przyjemności trafia mi się częściej.
Uśmiechnąłem się i wyszedłem. Rozpakowałem papierek wyczuwając woń subtelnych, kobiecych perfum. Jeżeli to wciąż żart, przyznaje ze całkiem zgrabnie rozegrany. „ Przed pokojem prezesa jest tajemniczy pokój z czerwona wstążką na klamce.”
Tętno przyspieszyło, wyobraźnia podsuwała najróżniejsze myśli. Zawahałem się na moment zanim nacisnąłem klamkę ze wstążką.. „ A co jeśli..” Drzwi otwarte. Składzik? Nie, raczej magazyn na papierki. Musze przyznać, że był w miarę przestrzenny i można było się bez problemu ukryć wśród sterty tych wszystkich śmieci. Wszedłem w niego głębiej, po swojej lewej zauważyłem całkiem duży i mocny stół. Zamknąłem drzwi i starałem się znaleźć się włącznik światła. Jest. Żarówki migały chaotycznie sprawiając ze pomieszczenie tylko chwilami było oświetlone, pozostawiając dużo ciemnych zakamarków ( A może to te wszystkie thrillery detektywistyczne które ostatnio namiętnie czytałem).
-Przyszedłeś.. Czekałam na Ciebie.
Uderzył mnie zapach perfum poprzedniego listu. Głos rozbrzmiał za moimi plecami.. Jak? Drzwi nie otwierały się po moim wejściu… Z mroku wyłoniła się postać idąca tym specyficznym zalotnym krokiem..
-Zaskoczyłaś mnie..
Faktycznie mnie zaskoczyła, Kojarzyłem ją raczej jako spokojną, miła i uprzejma koleżankę z pracy. Raczej nie ubierała się nazbyt seksownie choć można było dostrzec figurę próbującą uwolnić się z stonowanych ubrań. Tym razem miała na sobie bardzo kuse ubranie, idealnie podkreślające jej atuty. Gęste, brązowe włosy swobodnie opadały na jej ramiona tworząc hipnotyzujące fale. Namiętne spojrzenie którym mnie obdarowała sprawiło, że miałem ochotę skosztować jej wdzięków. Nie wymieniliśmy ani słowa jednak nasze usta szybko znalazły wspólny język. Powolne pocałunki zamieniały się w namiętne, dzikie dotknięcia naszych warg. Podgryzała mnie co jakiś czas rozpinając kolejne guziki koszuli. Dłońmi wędrowała okolicami mojego podbrzusza, co jakiś czas ocierając się niezbyt wyraźnie o moje krocze. Ścisnęła je czym wywołała we mnie odgłos przyjemności. Usiadła na stole i rozchyliła nogi. Przejechała palcem przez sam środek i włożyła go do ust. Ssała go bardzo powoli. Gdy podszedłem objęła mnie nogami w pasie i przycisnęła mocno do siebie. Nasze wargi znów się spotkały, tym razem intensywniej i jeszcze namiętniej. Dotknąłem jej karku i kreśliłem wzory poniżej lini jej włosów. Odchyliłem głowę i przejechałem językiem od podbródka przez szyje aż do obojczyków. Oddech stopniowo przyspieszał a dłonie poruszały się bez kontroli po całym moim torsie. Chwyciłem ją za udo i szyja gdy wbiła mi paznokcie w ramiona.
Położyła się na stole zrzucając uprzednio górną cześć odzienia. Rozchyliłem jej uda nieznacznie i muskałem je wargami. W nierównym odstępie, co kilkanaście pocałunków dotykałem jej aksamitnej skóry językiem. Czułem jej dreszcze, jak kołysze miednicą i subtelnie pociąga mnie za włosy ku górze, gdzie była już bardzo mokra i spragniona. Ściągnąwszy z niej spódnice przysunąłem ja bliżej siebie i pocałowałem wilgotny materiał. `Ohhh`. Nie pozwoliła mi na odciągniecie głowy którą przyciskała jeszcze mocniej ku sobie . Zerwałem z niej majtki i przejechałem językiem od dołu po górę delikatnie ją rozchylając. Jej dyszenie sprawiało, że całe ciepło spływało do tego miejsca. W myślach pieprzyłem ją od tyłu krępując ręce i ściskając pośladki. Jeszcze nie teraz, mimo to opanowanie się nie było łatwym zadaniem.
Językiem pieściłem miejsce które sprawiało, że wyginała się w łuk i starała przytrzymać stołu. Poruszała rytmicznie miednica nadając rytm, który szybko podchwyciłem. Przyspieszałem i zwalniałem tempo, odsuwałem usta zamieniając je na palce. Była już blisko, dyszała bardzo głośno a jęki powoli zamieniała się w krzyk. Włożyłem w nią dwa palce, bardzo powoli. Chciałem żeby ta chwila trwała dla niej wieczność, żeby każdy centymetr jej ciepłego ciała poczuł mnie w środku. Zagiąłem palce ku górze i w powolnym rytmie dotykałem miejsca od którego rozlewała się fala wibrującej przyjemności. Wzdrygnęła i uniosła wysoko biodra starając się jeszcze mocniej docisnąć moje usta. Opadła swobodnie na stół dysząc i przełykając ślinę. Poczekałem chwile aż złapie oddech.
***
Uklęknęła i przymierzyła się do zdjęcia mi spodni. Cały czas całowała mnie przez materiał próbując wygrać z paskiem i zamkiem. Wygrała. Na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech gdy zerwała ze mnie (ulubiona zresztą parę bokserek) Jednym ruchem w dół obnażyła cały czubek i wzięła go do ust… Fala ciepła rozpłynęła się od czubka aż po szczyt głowy. Zebrałem jej włosy w kucyk i nadałem rytm. Wbijała mi paznokcie w uda, przyspieszając i zwalniając, ssała mnie coraz mocniej. Czuła jak rosnę w jej usta i domyślała się, że długo nie wytrzymam. Wstała i oparła się o stół. Wypięła się bardzo kusząco. Pośladki były powyżej linii lędźwi, jak dzika kotka ledwo słyszalnym mruczeniem zachęcała mnie do tego. Wszedłem w nią całkowicie, bez zawahania. Poczułem jej gorąco, usłyszałem głośny jęk. Jej nogi zadrżały a ręką próbowała przycisnąć mnie za pośladek jeszcze mocniej. Chwytając za włosy i biodra poruszałem się powoli i głęboko by po paru ruchach wejść w nią szybko i mocno. Przesuwając rękę szukałem miejsca które jest już wyraźne i pożądliwie prosi o dotyk. Palcem wskazującym pieściłem ją okrężnymi ruchami. Jej ciało drżało a płytki oddech wybrzmiewał niczym najpiękniejsza melodia.
Przysunąłem noga krzesło stojące nieopodal. Dosiadła mnie i zawiesiła ręce na mojej szyi. Trzymając jej pośladki poruszałem jej biodrami w górę i w dół możliwie jak najgłębiej. Pochyliłem się nad jej uchem szeptając komplementy i sprośne słowa. Poruszała się coraz szybciej, w przód biodrami oraz w górę i dół. Ocierałem się w niej o miejsce które za chwile zacznie wibrować i rozprowadzi po jej ciele paraliżujący dreszcz przyjemności. Również byłem blisko końca i zastanawiałem się jakie to uczucie, gdy poczuje moje gorąco zalewające to miejsce. Jej jęki sprawiły, ze jeszcze kilka ruchów.. Chwyciłem ja mocno za kark i docisnąłem do siebie. Dyszała mi wprost do ucha cudowna melodie.
Melodie spełnienia.
W ciągu kilku miesięcy pracy zdążyłem wyrobić sobie pewną rutynę. Zaczynając od punktualnego wstawienia się na miejscu pracy o 8.00, staram się stwarzać pozory ciężkiej pracy. Gdy dobija 12, wystukuje długopisem tajny szyfr, dla Tomka z boxu numer 6 ( Notabene, jego mózg również nie przesiąkł korpo-papką, co umilało mi ploteczki i kawkę przy automacie ) Przed 15 pojawiała się żona prezesa, pomarudzić jak to gonią nas terminy, mamy zobowiązania i bla bla bla. Później już z górki, pasjans, głupie filmiki na youtube i wszystko inne, co wydawało się ciekawsze od słupków prognozowych.
***
Jak każdego dnia, uraczyła nas mała czarna. Tego dnia mieliśmy otrzymać decydujący głos w sprawie wielkiego przetargu. Cała firma stawała na głowie i nie zdziwiłbym się ani trochę gdyby ktoś z zewnątrz wyniósł bez problemu najważniejsze dokumenty. Dziękując za pyszną kawę i zapewniając, że chętnie jeszcze trochę popracuje (hehe) wyślizgnąłem się zwinnie z tłumu który zebrał się w miejscu codziennych ploteczek. Zanim zdążyłem ruszyć z obowiązkami coś poruszyło mnie w przestrzeni. Lata studiowania feng shui w końcu zaprocentowały ( Albo to pedantyczne podejście do miejsca pracy..) Wszystko było w porządku poza jednym małym szczegółem. Nad klawiatura dostrzegłem małą, zwiniętą kartkę. Odwijając to staranne dzieło wykluczyłem już głupi żart Tomasza ( 30 letni Piotruś Pan o dość miernym poczuciu humoru nie angażował by się w swoje dzieło aż tak bardzo) Po rozwinięciu papierka ukazał mi się.. Uśmiech. Miły gest, nawet jako potencjalny żart stulecia Tomka. Do fajrantu zostało jeszcze trochę ponad czterdzieści piec minut, w sam raz żeby dokończyć słupki na jutrzejszy raport. Zanim zdążyłem `zaklikac` się w wir pracy nadleciała kolejna karteczka, tym razem mniej staranna i wzbogacona o większy opis.
„Damska łazienka, za trzecią mydelniczką znajdziesz podpowiedź”
Perspektywa zrobienia czegoś lepszego niż te pieprzone słupki była niezwykle kusząca, mimo ze równało się to dywanikiem u marudzącej aż do zniesmaczenia szefowej. Zaczekałem parę chwil przed łazienką i wszedłem. Huh, zbytnio nie różniła się od naszej. Przypominając sobie szkolne czasy i odwieczne pytanie „ Jak to jest, że potrafią wejść we trojkę a wyjdą w dwunastkę”. Wyciągnąłem papierek. „ Spytaj księgową o mały upominek”. Zapukałem kilka razy i otworzyłem drzwi.
- Cześć Beatko, masz może dla mnie coś więcej niż raporty do wiecznej poprawy od naszej srogiej prezesowej?
-Czeeeeeeść, mam tu właśnie coś dla Ciebie..
Wyciągnęła z szufladki mała karteczkę i wręczyła mi trzymając ją między palcem wskazującym i środkowym. Miała piękny uśmiech, na co dzień szczery i olśniewający. Jednak tym razem było w nim coś innego, śmiałego. Ten lubieżny uśmiech przeszył mnie przyjemną fala gorąca między łopatkami.
-Dzięki, mam nadzieje ze takie przyjemności trafia mi się częściej.
Uśmiechnąłem się i wyszedłem. Rozpakowałem papierek wyczuwając woń subtelnych, kobiecych perfum. Jeżeli to wciąż żart, przyznaje ze całkiem zgrabnie rozegrany. „ Przed pokojem prezesa jest tajemniczy pokój z czerwona wstążką na klamce.”
Tętno przyspieszyło, wyobraźnia podsuwała najróżniejsze myśli. Zawahałem się na moment zanim nacisnąłem klamkę ze wstążką.. „ A co jeśli..” Drzwi otwarte. Składzik? Nie, raczej magazyn na papierki. Musze przyznać, że był w miarę przestrzenny i można było się bez problemu ukryć wśród sterty tych wszystkich śmieci. Wszedłem w niego głębiej, po swojej lewej zauważyłem całkiem duży i mocny stół. Zamknąłem drzwi i starałem się znaleźć się włącznik światła. Jest. Żarówki migały chaotycznie sprawiając ze pomieszczenie tylko chwilami było oświetlone, pozostawiając dużo ciemnych zakamarków ( A może to te wszystkie thrillery detektywistyczne które ostatnio namiętnie czytałem).
-Przyszedłeś.. Czekałam na Ciebie.
Uderzył mnie zapach perfum poprzedniego listu. Głos rozbrzmiał za moimi plecami.. Jak? Drzwi nie otwierały się po moim wejściu… Z mroku wyłoniła się postać idąca tym specyficznym zalotnym krokiem..
-Zaskoczyłaś mnie..
Faktycznie mnie zaskoczyła, Kojarzyłem ją raczej jako spokojną, miła i uprzejma koleżankę z pracy. Raczej nie ubierała się nazbyt seksownie choć można było dostrzec figurę próbującą uwolnić się z stonowanych ubrań. Tym razem miała na sobie bardzo kuse ubranie, idealnie podkreślające jej atuty. Gęste, brązowe włosy swobodnie opadały na jej ramiona tworząc hipnotyzujące fale. Namiętne spojrzenie którym mnie obdarowała sprawiło, że miałem ochotę skosztować jej wdzięków. Nie wymieniliśmy ani słowa jednak nasze usta szybko znalazły wspólny język. Powolne pocałunki zamieniały się w namiętne, dzikie dotknięcia naszych warg. Podgryzała mnie co jakiś czas rozpinając kolejne guziki koszuli. Dłońmi wędrowała okolicami mojego podbrzusza, co jakiś czas ocierając się niezbyt wyraźnie o moje krocze. Ścisnęła je czym wywołała we mnie odgłos przyjemności. Usiadła na stole i rozchyliła nogi. Przejechała palcem przez sam środek i włożyła go do ust. Ssała go bardzo powoli. Gdy podszedłem objęła mnie nogami w pasie i przycisnęła mocno do siebie. Nasze wargi znów się spotkały, tym razem intensywniej i jeszcze namiętniej. Dotknąłem jej karku i kreśliłem wzory poniżej lini jej włosów. Odchyliłem głowę i przejechałem językiem od podbródka przez szyje aż do obojczyków. Oddech stopniowo przyspieszał a dłonie poruszały się bez kontroli po całym moim torsie. Chwyciłem ją za udo i szyja gdy wbiła mi paznokcie w ramiona.
Położyła się na stole zrzucając uprzednio górną cześć odzienia. Rozchyliłem jej uda nieznacznie i muskałem je wargami. W nierównym odstępie, co kilkanaście pocałunków dotykałem jej aksamitnej skóry językiem. Czułem jej dreszcze, jak kołysze miednicą i subtelnie pociąga mnie za włosy ku górze, gdzie była już bardzo mokra i spragniona. Ściągnąwszy z niej spódnice przysunąłem ja bliżej siebie i pocałowałem wilgotny materiał. `Ohhh`. Nie pozwoliła mi na odciągniecie głowy którą przyciskała jeszcze mocniej ku sobie . Zerwałem z niej majtki i przejechałem językiem od dołu po górę delikatnie ją rozchylając. Jej dyszenie sprawiało, że całe ciepło spływało do tego miejsca. W myślach pieprzyłem ją od tyłu krępując ręce i ściskając pośladki. Jeszcze nie teraz, mimo to opanowanie się nie było łatwym zadaniem.
Językiem pieściłem miejsce które sprawiało, że wyginała się w łuk i starała przytrzymać stołu. Poruszała rytmicznie miednica nadając rytm, który szybko podchwyciłem. Przyspieszałem i zwalniałem tempo, odsuwałem usta zamieniając je na palce. Była już blisko, dyszała bardzo głośno a jęki powoli zamieniała się w krzyk. Włożyłem w nią dwa palce, bardzo powoli. Chciałem żeby ta chwila trwała dla niej wieczność, żeby każdy centymetr jej ciepłego ciała poczuł mnie w środku. Zagiąłem palce ku górze i w powolnym rytmie dotykałem miejsca od którego rozlewała się fala wibrującej przyjemności. Wzdrygnęła i uniosła wysoko biodra starając się jeszcze mocniej docisnąć moje usta. Opadła swobodnie na stół dysząc i przełykając ślinę. Poczekałem chwile aż złapie oddech.
***
Uklęknęła i przymierzyła się do zdjęcia mi spodni. Cały czas całowała mnie przez materiał próbując wygrać z paskiem i zamkiem. Wygrała. Na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech gdy zerwała ze mnie (ulubiona zresztą parę bokserek) Jednym ruchem w dół obnażyła cały czubek i wzięła go do ust… Fala ciepła rozpłynęła się od czubka aż po szczyt głowy. Zebrałem jej włosy w kucyk i nadałem rytm. Wbijała mi paznokcie w uda, przyspieszając i zwalniając, ssała mnie coraz mocniej. Czuła jak rosnę w jej usta i domyślała się, że długo nie wytrzymam. Wstała i oparła się o stół. Wypięła się bardzo kusząco. Pośladki były powyżej linii lędźwi, jak dzika kotka ledwo słyszalnym mruczeniem zachęcała mnie do tego. Wszedłem w nią całkowicie, bez zawahania. Poczułem jej gorąco, usłyszałem głośny jęk. Jej nogi zadrżały a ręką próbowała przycisnąć mnie za pośladek jeszcze mocniej. Chwytając za włosy i biodra poruszałem się powoli i głęboko by po paru ruchach wejść w nią szybko i mocno. Przesuwając rękę szukałem miejsca które jest już wyraźne i pożądliwie prosi o dotyk. Palcem wskazującym pieściłem ją okrężnymi ruchami. Jej ciało drżało a płytki oddech wybrzmiewał niczym najpiękniejsza melodia.
Przysunąłem noga krzesło stojące nieopodal. Dosiadła mnie i zawiesiła ręce na mojej szyi. Trzymając jej pośladki poruszałem jej biodrami w górę i w dół możliwie jak najgłębiej. Pochyliłem się nad jej uchem szeptając komplementy i sprośne słowa. Poruszała się coraz szybciej, w przód biodrami oraz w górę i dół. Ocierałem się w niej o miejsce które za chwile zacznie wibrować i rozprowadzi po jej ciele paraliżujący dreszcz przyjemności. Również byłem blisko końca i zastanawiałem się jakie to uczucie, gdy poczuje moje gorąco zalewające to miejsce. Jej jęki sprawiły, ze jeszcze kilka ruchów.. Chwyciłem ja mocno za kark i docisnąłem do siebie. Dyszała mi wprost do ucha cudowna melodie.
Melodie spełnienia.
Chyba "zachęcała" mnie do tego
OdpowiedzUsuń