Siedziałem na krześle ze skrępowanymi za plecami rękoma. Jedyne co mogłem zobaczyć to wszechobecna dookoła mnie ciemność. Przy jednej z butelek Candalero wpadliśmy na spontaniczny pomysł małej dominacji. Jako, że zawsze gram pierwsze skrzypce chętnie sprawdzę się w roli owieczki, pożeranej przez seksowną wilczycę.
Ów dominatorką była filigranowa czarnowłosa menadżerka (pociąganie za sznurki miała jak widać we krwi). Na co dzień malowała sobie bardzo wyraziście oczy, czym od razu przykuła moją uwagę. Nie widziałem czym mnie zaskoczy, prócz tego, że całkiem sprawnie związała mi ręce. Rozmyślania przerwał mi stukot szpilek wraz z delikatnym zapachem jej perfum, który wniknął szybko w nozdrza rozchodząc się po całym moim ciele z prędkością szybszą od światła. Stukot stawał się coraz głośniejszy, zmierzała w moim kierunku bardzo powoli, pobudzając przyjemną niepewność. Kładąc dłoń na środku krążyła wokół mnie drażniąc subtelnie moje ciało lodowatą dłonią. Musiała poczuć gęsią skórkę która obiegła całe moje ciało, gdyż opuszki palców ustąpiły miejsca paznokciom. Drapała cała klatkę, niezbyt mocno jednak nie omijając żadnego miejsca. Przechodziła od obojczyków przez środek klatki, biorąc przy okazji co jakiś czas do ust moje sutki, które ssała i podgryzała. Zapaliło to iskierkę nadziei w mojej głowie, że tak samo postąpi biorąc do ust mojego kutasa i zakończy te przyjemne, aczkolwiek mocno ciężkie do wytrzymania tortury.
Chyba poczuła wibracje mojego pragnienia, jej ręce wylądowały na udach przesuwając się zatrzymały się.. Dosiadła mnie okrakiem i objęła rękoma wokół szyi. Pochyliła się, zbliżając usta do miejsca w które zaraz zapewne wyszepta swoje żądania. Zanim rozchyliła wargi, zdążył przeszyć mnie impuls. Rozszedł się po całym ciele, jednak epicentrum zostało w podbrzuszu. Promieniowało, ciepłem, gorącem. Chciałem słyszeć jej słowa, czuć je. Widzieć je, smakować jak synesteta wśród seksualnych gier.
-Chciałbyś prawda? Pragniesz bym uwolniła go z uścisku, pożądasz odczucia gdy obtulam językiem sam czubek i zatapiam wargi powoli, na całej długości a on znika w moich ustach, bardzo powoli, każda jego część. W porządku, jednak ja też czegoś chce.
Przerwała na ułamek sekundy kompletnie mnie dezorientując.
- Chce zapomnieć jak się nazywam. Masz pieścić moja cipkę tak, bym nie wiedziała gdzie jest góra a gdzie dół, tak, żeby sąsiedzi zadzwonili na policje, w obawie, że komuś dzieje się krzywda.
Wstając oparła obcas na kawałku krzesła między moimi nogami. Był tak blisko, praktycznie naciskał na nabrzmiałego już kutasa w moich spodniach. Podniecające i niezwykle torturujące działanie. Usłyszałem dźwięk rozpinanego suwaka, zapewne spódniczka. Przybliżyła się do mojej twarzy, uderzył mnie najpotężniejszy afrodyzjak na świecie, zapach podnieconej Kobiety. Jej bielizna przesiąkła wilgocią która miała piękny, intensywny zapach. Odciągnęła bieliznę i przysunęła się do samej twarzy.
Pieszczenie jej gładkiej, mokrej i rozpalonej cipki było fantastyczne. Szeroko, każdy zakamarek który dostarczał jej niesamowitych bodźców. Ssałem jej zewnętrzne wargi, całowałem.. Wszystko bardzo powoli, dokładnie. Lizałem naprzemiennie z całowaniem i delikatnym ssaniem cała jej kobiecość, czułe punkty na pachwinach. Mruczała niewyraźnie, jakby sygnalizując bym przeszedł do konkretu. Podczas ciągłego muskania okolic, nagle, bez uprzedzenia zanurzyłem język w jej cipce. Zacisnęła palce na moich włosach i przyciągnęła jeszcze bliżej, pozwalając by język spenetrował ja jeszcze głębiej. Przyśpieszałem, wodząc językiem na boki, w górę i w dół, we wszystkie kierunki. Pomyślałem, że przycisk na jej ciele pod tytułem `Będzie mi kurewsko dobrze` jest już gotowy do zabawy. Przycisnąłem go językiem, mocno i stanowczo. Nie musiałem długo czekać na reakcje, sama praktycznie pocierała się łechtaczką o mój język. Przywarłem do niej najmocniej, jak pozwalała mi pozycja a M. sama nakieruje właściwe tempo. Parę chwil minęło niczym wieczność. Zupełnie straciłem poczucie czasu, zapomniałem, że moja dominatorka praktycznie rżnie mój język jak oszalała. Jej ciche mruknięcia dawno zastąpiły mocno płytki oddech i łapczywe pragnienie złapania powietrza. Towarzyszyły temu mini przerwy, mini drgnięcia. Coś jak kamienie milowe przed finalnym pokazem. Mocny, stanowczy, szybki ruch uruchomił to o co walczyłem od dłuższej chwili. Palce na mojej głowie zdrętwiały, nie kołysała już biodrami by czerpać z mojego języka jak najwięcej doznań. Ucichła, odsunęła się.
„Cholera, mam nadzieję, że nie ma zamiaru dosiąść mnie od razu, bo fajerwerki polecą od razu jak poczuję jej ciepło”
Chwyciła za wypukłość kształtującą się na moich spodniach. Pożądliwy, zadziorny śmiech obijał się w moim umyśle jak mantra. Chwyciła za pasek, poszło bez problemu.
„Jest żądna”
Rozporek, również bez problemu. Myślałem, jak może teraz wyglądać jej mimika. Oblizała usta, przygryzała wargę. Czy z oczu płynęła pewność siebie i dominacja?
Zerwała ze mnie resztki okalających dolne części ciała ubrań.
Co za ulga, jezu.
Jezu, ponownie. Myśl o czymś nie podniecającym. Trysnę jak tylko mnie dotknie.
Pingwiny.. Nie, za głupie. Czołg, wielki, zielony.. Też głupie.
Ujęła go w dłoni, zsunęła ręka w dół odsłaniając czubek, który zaraz znajdzie się w jej ustach.
293 razy 23.. 6 razy 9 razy 69.. Cholera, miało nie być podnieć….
W tym momencie znalazł się w jej ustach, ciepłych i wilgotnych. Ta kombinacja zawsze robi sieczkę z mózgu. Dalej mnożyć.. Pieprzyć to.
Poruszała ręka rytmicznie w górę i w dół, ssąc i poruszając głową w rytm ręki. Co jakiś czas zostawiała go głęboko, co doprowadzało mnie do skraju.. Trysnąłem. Raz za razem, w głębi jej ust pojawiał się owoc jej pieszczot.
Pieściła mnie z coraz mniejsza intensywnością, pozwalając mi wyczerpać do doświadczenie do ostatniej komórki w moim ciele który wiwatowała krzycząc „ WIĘCEJ, WIĘCEJ”.
Zamilkła, a ja wciąż byłem związany.. Hmm…
***
Minęła chyba kolejna wieczność. Nie, to raczej piętnaście minut, a może jednak wieczność..
Upijała się tym widokiem, czerpała z niego równie wielką przyjemność jak z faktu, iż ona tu rządzi. Rozdaje karty, kontroluje..
- Masz jeszcze siły? Podniecał mnie gdy był taki prężny, duży.. Nieokrzesany, rósł w moich ustach, nabrzmiewał.
Równocześnie z tymi słowami pieściła mnie ponownie, nie potrzebując za wiele czasu dzięki przytykowi w męską dumę.. Czasem się jednak przydaje.
Chwyciła włosy z tyłu głowy, drugą rękę oparła o bark i za jednym tchem dosiadła mnie na całej długości. Głos który wydobył się z jej strun to najpiękniejsza melodia. Melodia w której druga osoba staje się na ten moment „czysta”, od wszelkich zmartwień, niepowodzeń, niewyprasowanych ubrań, głupiego tuszu który zniknął z przeceny, nic kompletnie nie liczy się poza tym co tu i teraz. I w tym momencie mam ja pieprzyć. Nic mniej, nic więcej. Mam dać jej odlot, najwyższy z możliwych.
Do tego bezpieczeństwo, czułość, radość i akceptacje. Wszystko było dobre by odwieść myśli i przedłużyć ten stan jak najdłużej. Najlepiej w nieskończoność.
Kiedy opanowała euforie towarzyszącą pierwszemu kontaktowi mojej męskości z jej punktem „Kosmicznej euforii” wewnątrz, zaczęła wykonywać delikatne ruchy. Najpierw klasycznie, w górę i w dół. W miarę jak wilgotniała do momentu w którym jej podniecenie zaczęło zalewać i moje uda, przyspieszyła. Poruszała w dodatku miednica w przód, drażniąc łechtaczką o moje podbrzusze. Nasze odgłosy zrównały się wibracją. Oboje oddychaliśmy głośno, płytko. Jęczeliśmy, krzyczeliśmy bez opamiętania. Świat na chwile się zatrzymała, zwolnił. Jedynie jej ruchy wydawały się płynne, głębokie. Czułem każdy centymetr, każdy oddech, każdy paznokieć wbity w moje ciało.
Zsunęła mi opaskę z oczu. Miała wiele tatuaży, „za” barkiem, na prawej ręce, prawym biodrze.. Pod pośladkiem. Niesamowicie mnie podniecała, jej ciało wydawało mi się w tym momencie seksowne do granic możliwości.
- Weź mnie, od tyłu. Mocno, szybko..
Zwolniła mnie z wiązania.
Oparła się o krzesło i wypiela bardzo kusząco. Jej cipka świeciła od naszych wspólnych soków. Przejechałem po niej mocno od dołu do góry. Wszedłem.
Ponownie fala ciepła uderzyła, jakbyśmy złączyli się dziś po raz pierwszy. Chwyciłem ja za szyje i pieprzyłem najmocniej jak tylko mogłem. Zmieniałem tempo, silę. Wchodziłem raz płytko, by za chwile mocno docisnąć i znaleźć się głęboko w tej ciasnej rozkoszy. Mnożenie już nie pomagało się opanować.
- Przywrzyj mnie do ściany i pieprz. Dojdź we mnie, chce Cię poczuć, całego. W stu procentach.. Masz mnie zerznąć.
W moment znaleźliśmy się przy ścianie. Uniosłem ja i zarzuciłem jej nogi na swoje barki. Dla jeszcze lepszej kontroli chwyciłem ja za szyje, spojrzałem w jej oczy. Jej wzrok wydawał się nieobecny, tępy. Była blisko. Wiedziała jednak jaki trik zastosować. Dzięki tej pozycji byłem w niej bardzo głęboko. Sam z trudem mogłem wytrzymać natężenie doznań, których doświadczyłem. Poruszałem się tak, by ocierać się o górna ściankę. Mam Cię. Skumulowane bodźce w końcu dały o sobie znać. Trzęsła się, znów rwała mi niemalże włosy, ściskając je mocno. Czułem jak mięśnie wewnątrz jej cipki zacieśniają się rytmicznie.
Zaciskające się mięśnie na czubku uwolniły kolejny orgazm. Niesamowite uczucie, nie wiem co sprawiło zwiększona przyjemność, jej jęki, zaciskające mięsnie czy to niesamowite poczucie bliskości.
Czułem się spełniony, jak nigdy. Jak mężczyzna.
Ów dominatorką była filigranowa czarnowłosa menadżerka (pociąganie za sznurki miała jak widać we krwi). Na co dzień malowała sobie bardzo wyraziście oczy, czym od razu przykuła moją uwagę. Nie widziałem czym mnie zaskoczy, prócz tego, że całkiem sprawnie związała mi ręce. Rozmyślania przerwał mi stukot szpilek wraz z delikatnym zapachem jej perfum, który wniknął szybko w nozdrza rozchodząc się po całym moim ciele z prędkością szybszą od światła. Stukot stawał się coraz głośniejszy, zmierzała w moim kierunku bardzo powoli, pobudzając przyjemną niepewność. Kładąc dłoń na środku krążyła wokół mnie drażniąc subtelnie moje ciało lodowatą dłonią. Musiała poczuć gęsią skórkę która obiegła całe moje ciało, gdyż opuszki palców ustąpiły miejsca paznokciom. Drapała cała klatkę, niezbyt mocno jednak nie omijając żadnego miejsca. Przechodziła od obojczyków przez środek klatki, biorąc przy okazji co jakiś czas do ust moje sutki, które ssała i podgryzała. Zapaliło to iskierkę nadziei w mojej głowie, że tak samo postąpi biorąc do ust mojego kutasa i zakończy te przyjemne, aczkolwiek mocno ciężkie do wytrzymania tortury.
Chyba poczuła wibracje mojego pragnienia, jej ręce wylądowały na udach przesuwając się zatrzymały się.. Dosiadła mnie okrakiem i objęła rękoma wokół szyi. Pochyliła się, zbliżając usta do miejsca w które zaraz zapewne wyszepta swoje żądania. Zanim rozchyliła wargi, zdążył przeszyć mnie impuls. Rozszedł się po całym ciele, jednak epicentrum zostało w podbrzuszu. Promieniowało, ciepłem, gorącem. Chciałem słyszeć jej słowa, czuć je. Widzieć je, smakować jak synesteta wśród seksualnych gier.
-Chciałbyś prawda? Pragniesz bym uwolniła go z uścisku, pożądasz odczucia gdy obtulam językiem sam czubek i zatapiam wargi powoli, na całej długości a on znika w moich ustach, bardzo powoli, każda jego część. W porządku, jednak ja też czegoś chce.
Przerwała na ułamek sekundy kompletnie mnie dezorientując.
- Chce zapomnieć jak się nazywam. Masz pieścić moja cipkę tak, bym nie wiedziała gdzie jest góra a gdzie dół, tak, żeby sąsiedzi zadzwonili na policje, w obawie, że komuś dzieje się krzywda.
Wstając oparła obcas na kawałku krzesła między moimi nogami. Był tak blisko, praktycznie naciskał na nabrzmiałego już kutasa w moich spodniach. Podniecające i niezwykle torturujące działanie. Usłyszałem dźwięk rozpinanego suwaka, zapewne spódniczka. Przybliżyła się do mojej twarzy, uderzył mnie najpotężniejszy afrodyzjak na świecie, zapach podnieconej Kobiety. Jej bielizna przesiąkła wilgocią która miała piękny, intensywny zapach. Odciągnęła bieliznę i przysunęła się do samej twarzy.
Pieszczenie jej gładkiej, mokrej i rozpalonej cipki było fantastyczne. Szeroko, każdy zakamarek który dostarczał jej niesamowitych bodźców. Ssałem jej zewnętrzne wargi, całowałem.. Wszystko bardzo powoli, dokładnie. Lizałem naprzemiennie z całowaniem i delikatnym ssaniem cała jej kobiecość, czułe punkty na pachwinach. Mruczała niewyraźnie, jakby sygnalizując bym przeszedł do konkretu. Podczas ciągłego muskania okolic, nagle, bez uprzedzenia zanurzyłem język w jej cipce. Zacisnęła palce na moich włosach i przyciągnęła jeszcze bliżej, pozwalając by język spenetrował ja jeszcze głębiej. Przyśpieszałem, wodząc językiem na boki, w górę i w dół, we wszystkie kierunki. Pomyślałem, że przycisk na jej ciele pod tytułem `Będzie mi kurewsko dobrze` jest już gotowy do zabawy. Przycisnąłem go językiem, mocno i stanowczo. Nie musiałem długo czekać na reakcje, sama praktycznie pocierała się łechtaczką o mój język. Przywarłem do niej najmocniej, jak pozwalała mi pozycja a M. sama nakieruje właściwe tempo. Parę chwil minęło niczym wieczność. Zupełnie straciłem poczucie czasu, zapomniałem, że moja dominatorka praktycznie rżnie mój język jak oszalała. Jej ciche mruknięcia dawno zastąpiły mocno płytki oddech i łapczywe pragnienie złapania powietrza. Towarzyszyły temu mini przerwy, mini drgnięcia. Coś jak kamienie milowe przed finalnym pokazem. Mocny, stanowczy, szybki ruch uruchomił to o co walczyłem od dłuższej chwili. Palce na mojej głowie zdrętwiały, nie kołysała już biodrami by czerpać z mojego języka jak najwięcej doznań. Ucichła, odsunęła się.
„Cholera, mam nadzieję, że nie ma zamiaru dosiąść mnie od razu, bo fajerwerki polecą od razu jak poczuję jej ciepło”
Chwyciła za wypukłość kształtującą się na moich spodniach. Pożądliwy, zadziorny śmiech obijał się w moim umyśle jak mantra. Chwyciła za pasek, poszło bez problemu.
„Jest żądna”
Rozporek, również bez problemu. Myślałem, jak może teraz wyglądać jej mimika. Oblizała usta, przygryzała wargę. Czy z oczu płynęła pewność siebie i dominacja?
Zerwała ze mnie resztki okalających dolne części ciała ubrań.
Co za ulga, jezu.
Jezu, ponownie. Myśl o czymś nie podniecającym. Trysnę jak tylko mnie dotknie.
Pingwiny.. Nie, za głupie. Czołg, wielki, zielony.. Też głupie.
Ujęła go w dłoni, zsunęła ręka w dół odsłaniając czubek, który zaraz znajdzie się w jej ustach.
293 razy 23.. 6 razy 9 razy 69.. Cholera, miało nie być podnieć….
W tym momencie znalazł się w jej ustach, ciepłych i wilgotnych. Ta kombinacja zawsze robi sieczkę z mózgu. Dalej mnożyć.. Pieprzyć to.
Poruszała ręka rytmicznie w górę i w dół, ssąc i poruszając głową w rytm ręki. Co jakiś czas zostawiała go głęboko, co doprowadzało mnie do skraju.. Trysnąłem. Raz za razem, w głębi jej ust pojawiał się owoc jej pieszczot.
Pieściła mnie z coraz mniejsza intensywnością, pozwalając mi wyczerpać do doświadczenie do ostatniej komórki w moim ciele który wiwatowała krzycząc „ WIĘCEJ, WIĘCEJ”.
Zamilkła, a ja wciąż byłem związany.. Hmm…
***
Minęła chyba kolejna wieczność. Nie, to raczej piętnaście minut, a może jednak wieczność..
Upijała się tym widokiem, czerpała z niego równie wielką przyjemność jak z faktu, iż ona tu rządzi. Rozdaje karty, kontroluje..
- Masz jeszcze siły? Podniecał mnie gdy był taki prężny, duży.. Nieokrzesany, rósł w moich ustach, nabrzmiewał.
Równocześnie z tymi słowami pieściła mnie ponownie, nie potrzebując za wiele czasu dzięki przytykowi w męską dumę.. Czasem się jednak przydaje.
Chwyciła włosy z tyłu głowy, drugą rękę oparła o bark i za jednym tchem dosiadła mnie na całej długości. Głos który wydobył się z jej strun to najpiękniejsza melodia. Melodia w której druga osoba staje się na ten moment „czysta”, od wszelkich zmartwień, niepowodzeń, niewyprasowanych ubrań, głupiego tuszu który zniknął z przeceny, nic kompletnie nie liczy się poza tym co tu i teraz. I w tym momencie mam ja pieprzyć. Nic mniej, nic więcej. Mam dać jej odlot, najwyższy z możliwych.
Do tego bezpieczeństwo, czułość, radość i akceptacje. Wszystko było dobre by odwieść myśli i przedłużyć ten stan jak najdłużej. Najlepiej w nieskończoność.
Kiedy opanowała euforie towarzyszącą pierwszemu kontaktowi mojej męskości z jej punktem „Kosmicznej euforii” wewnątrz, zaczęła wykonywać delikatne ruchy. Najpierw klasycznie, w górę i w dół. W miarę jak wilgotniała do momentu w którym jej podniecenie zaczęło zalewać i moje uda, przyspieszyła. Poruszała w dodatku miednica w przód, drażniąc łechtaczką o moje podbrzusze. Nasze odgłosy zrównały się wibracją. Oboje oddychaliśmy głośno, płytko. Jęczeliśmy, krzyczeliśmy bez opamiętania. Świat na chwile się zatrzymała, zwolnił. Jedynie jej ruchy wydawały się płynne, głębokie. Czułem każdy centymetr, każdy oddech, każdy paznokieć wbity w moje ciało.
Zsunęła mi opaskę z oczu. Miała wiele tatuaży, „za” barkiem, na prawej ręce, prawym biodrze.. Pod pośladkiem. Niesamowicie mnie podniecała, jej ciało wydawało mi się w tym momencie seksowne do granic możliwości.
- Weź mnie, od tyłu. Mocno, szybko..
Zwolniła mnie z wiązania.
Oparła się o krzesło i wypiela bardzo kusząco. Jej cipka świeciła od naszych wspólnych soków. Przejechałem po niej mocno od dołu do góry. Wszedłem.
Ponownie fala ciepła uderzyła, jakbyśmy złączyli się dziś po raz pierwszy. Chwyciłem ja za szyje i pieprzyłem najmocniej jak tylko mogłem. Zmieniałem tempo, silę. Wchodziłem raz płytko, by za chwile mocno docisnąć i znaleźć się głęboko w tej ciasnej rozkoszy. Mnożenie już nie pomagało się opanować.
- Przywrzyj mnie do ściany i pieprz. Dojdź we mnie, chce Cię poczuć, całego. W stu procentach.. Masz mnie zerznąć.
W moment znaleźliśmy się przy ścianie. Uniosłem ja i zarzuciłem jej nogi na swoje barki. Dla jeszcze lepszej kontroli chwyciłem ja za szyje, spojrzałem w jej oczy. Jej wzrok wydawał się nieobecny, tępy. Była blisko. Wiedziała jednak jaki trik zastosować. Dzięki tej pozycji byłem w niej bardzo głęboko. Sam z trudem mogłem wytrzymać natężenie doznań, których doświadczyłem. Poruszałem się tak, by ocierać się o górna ściankę. Mam Cię. Skumulowane bodźce w końcu dały o sobie znać. Trzęsła się, znów rwała mi niemalże włosy, ściskając je mocno. Czułem jak mięśnie wewnątrz jej cipki zacieśniają się rytmicznie.
Zaciskające się mięśnie na czubku uwolniły kolejny orgazm. Niesamowite uczucie, nie wiem co sprawiło zwiększona przyjemność, jej jęki, zaciskające mięsnie czy to niesamowite poczucie bliskości.
Czułem się spełniony, jak nigdy. Jak mężczyzna.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz